Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Między katarynkami a sokołem 125

Tak płocka starówka ożywa głównie raz w roku i w wyścigu o uwagę konsumenta może przez 3 dni z powodzeniem konkurować z nowoczesną galerią handlową.

Jeśli nawet kogoś przepychanie się przez jarmarkowe kramy mogło trochę zmęczyć, to jednak ruch, jaki panował na Tumskiej, Grodzkiej, Starym i Nowym Rynku, był, jak co roku, mocno wyczekiwanym zjawiskiem. Co można wypatrzeć na płockim jarmarku?

Jak zwykle kolekcjonerskie rarytasy i ciekawostki. Dla każdego coś się znalazło: i dla miłośników wojska, i dla pasjonatów historii, i dla pań, które cenią sobie piękne ozdoby w domu, ale też coś dla melomanów i bibliofilów, a nawet pasjonatów kostki Rubika. W punktach promocyjnych POKiS można było kupić symbol VIII Jarmarku Tumskiego – replikę grosza Stanisława Augusta Poniatowskiego z 1766 r., roku powstania Mennicy Warszawskiej. W sumie do Płocka zjechało się około 500 wystawców z całej Polski. Tym razem mogli szerzej zaprezentować się twórcy rzemiosła artystycznego, dla których przygotowano oddzielną strefę. Po raz pierwszy na Jarmarku Tumskim przygotowano strefę militariów, w której swoją pasją historyczną dzieliły się lokalne grupy rekonstrukcyjne. Tam można było oglądać zabytkowy sprzęt – motocykle i samochody wykorzystywane dawniej w wojsku; uwagę przyciągały też pokazy sztuki walki w wykonaniu młodzieży ze szkoły prowadzonej przez PUL. Przez 3 dni nad płocką starówką unosił się apetyczny melanż zapachów ze stoisk z regionalną żywnością i słychać było nieodłączny dźwięk katarynek. Szkoda, że na kolejną taką odsłonę serca miasta trzeba czekać cały rok.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy