• facebook
  • rss
  • Na granicy życia i śmierci

    dodane 14.04.2016 00:00

    – Irena Sendlerowa to była osoba wielkiego formatu, bardzo mądra i bardzo ludzka – wspomina Halina Grubowska, autorka książki o Polce, która ratowała Żydów w czasie okupacji.

    Kwietniowe spotkanie poświęcone Irenie Sendlerowej to nieformalna zapowiedź większego cyklu w płockim Muzeum Żydów Mazowieckich, które w najbliższych miesiącach chce przypominać osoby uhonorowane medalem Sprawiedliwy wśród narodów Świata. Halina Grubowska, członek Stowarzyszenia „Dzieci Holocaustu” i pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego, znała osobiście I. Sendlerową już od 1989 roku. Mimo sporej różnicy wieku była między nimi nić porozumienia, bo ich okupacyjne doświadczenia jakoś się dopełniały. Irena Sendlerowa ratowała żydowskie dzieci przed śmiercią, a Halina Grubowska była ocalonym dzieckiem żydowskim.

    Przeżyła dzięki ojcu, płocczaninowi Leonowi Grynbergowi, który pomógł jej uciec z białostockiego getta; potem trafiła do polskiej rodziny Leszczyńskich, z którą wciąż ma kontakt. Podczas spotkania w płockim Muzeum Żydów Mazowieckich mówiła o rodzinnym środowisku Ireny, z domu Krzyżanowskiej, o jej pracy w opiece społecznej, którą podjęła przed wybuchem wojny, ale przede wszystkim o pomocy, jakiej z innymi działaczkami, w tym Ireną Szulc i Jadwigą Piotrowską, udzielała mieszkańcom getta utworzonego przez Niemców w Warszawie. – Opowiadała mi, że wchodziła tam codziennie, bo to była jej praca. Postanowiły w pierwszej kolejności ratować dzieci w porozumieniu z żydowską opieką społeczną. Zdawały sobie sprawę, że działają na granicy życia i śmierci, bo wszelka pomoc Żydom groziła śmiercią. Mnie nawet to trudno zrozumieć, bo każdy boi się śmierci. One się nie bały, chodziły i pomagały – zauważyła Halina Grubowska. – Prawie rok wyprowadzały stamtąd dzieci. Po deportacji z getta i wywiezieniu bardzo wielu rodzin żydowskich do Treblinki świat dowiedział się o tym i postanowiono coś zrobić. Jedna z osób, które się tym zajęły, żarliwa katoliczka Zofia Kossak-Szczucka, napisała bardzo wiele artykułów na ten temat, m.in. bardzo mocny „Protest”, i jako pierwsza zaproponowała utworzenie organizacji polskiej, która by pomagała Żydom – przypomniała pani Halina.

    Dalsza działalność Ireny Sendlerowej i jej grupy opiekunek społecznych splotła się już z działalnością Żegoty. – Znajomość z Ireną dała mi bardzo dużo. Odwiedzałam ją raz w tygodniu, czasem częściej, bo chodziłam do niej z przyjemnością – opowiadała w czasie spotkania autorka książki o I. Sendlerowej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół