• facebook
  • rss
  • W niej kolory życia

    Agnieszka Otłowska

    |

    Gość Płocki 12/2016

    dodane 17.03.2016 00:00

    Zachwycają barwami i rozmiarami kurpiowskie palmy, ale do ich zrobienia potrzeba wielu rąk, zaangażowania całej rodziny i przywiązania do bogatej tradycji.

    Zwyczaj robienia palm wielkanocnych przeważnie wynosi się z domu. Na Kurpiach ta tradycja jest bardzo bogata. Wystarczy spojrzeć, aby dostrzec wielu ludzi zaangażowanych w jej wykonanie. – Każdy musi mieć swoją palmę. To w naszym domu już tradycja – mówi pani Zofia Barszcz z Obrytego, która od lat robi palmy wielkanocne.

    Co natura dała

    – Moja mama zawsze wykonywała palmę z borówek, co nadawało jej zieloną barwę – wspomina pani Zofia. – Zawsze podglądałam, jak ona ją robiła. Sama się tego nauczyła od babci, a potem starannie mi przekazała sposób jej wykonania. Teraz ode mnie uczą się córka i wnukowie – do- daje. – Kiedyś te palmy wygląda- ły zupełnie inaczej od dzisiejszych. Poprzednio w palmach królowały borówki. Z czasem zaczęto od nich odchodzić. U nas na Kurpiach borówkę zastępuje się dziś często bukszpanem. Wśród elementów zdobniczych muszą być i te naturalne: witki wierzby, gałęzie sosny, jałowca, świerka, bazie, suszone trawy, zioła, zboża, słoma. Obecnie w palmach zaczęto wykorzystywać suszone kwiaty lub kwiaty wykonane z bibuły. – Kwiaty z bibuły robione były zawsze własnoręcznie, w każdym domu. Choć dziś zapomniało się o nich, bo weszły w życie sztuczne kwiaty, to i tak widać, że powrót do tradycji wciąż jest żywy, przynajmniej w naszym domu. Tradycja pozostała po dziś dzień – dzieli się pani Barszcz. O palmie wielkanocnej myśli tuż po Bożym Narodzeniu. Wtedy siada i rysuje sobie jej zarys; cały pomysł powstaje na kartce. Pani Zofia przez kilka miesięcy, własnoręcznie, robi do niej ozdoby. Jej zręczne, pracowite dłonie wyczarowały już kilka tysięcy papierowych kwiatów. W jej palmach są chabry, maki, hibiskusy, bzy, goździki, powojniki, stokrotki, lilie. Wszystkie jak żywe. Do nich dobiera bazie, len, trzcinę, kolorowe wstążki. – Nie ma nic trudnego w robieniu palmy – przyznaje pani Zofia. – Wszystko zaczyna się od góry, po sam dół. Aby zrobić dobrą palmę, trzeba wyszukać prosty, dobry patyk, na którym będzie wszystko przymocowywane. Wykorzystuje się do tego sznurek, najlepiej dratwę, ale czasami trzeba sobie pomóc także taśmą klejącą. Kwiaty przyciska się sznurkiem, aby wszystko trzymało się, jak należy. Można wykorzystać wcześniej zasuszone trawy, kwiaty, bazie, można je również pomalować – tłumaczy. Nawija się je później z wprawą na kij, do czego niekiedy potrzeba krzesła lub stołu.

    Praca rodzinnych dłoni

    Tak mijają pani Zofii wielkopostne wieczory. Im bliżej Niedzieli Palmowej, tym bardziej wieczory są napięte. Każdego roku jej palmy imponują zarówno wielkością, jak i estetyką oraz pomysłem wykonania. – Palmy zrobione własnoręcznie są znacznie bogatsze, bardziej kolorowe. Oko się bardziej cieszy, inny efekt jest w tym wszystkim. Przede wszystkim jest ręka ludzka, jest po prostu życie. Plecenie palmy daje mi wielką radość, uspokojenie, satysfakcję, że coś się osiągnęło własnym wysiłkiem. Wiem, że to nasza wspólna praca, praca rodzinnych dłoni – dodaje. Do robienia palmy z czasem przyłączyła się córka. – Zawsze podpatrywałam, jak robi to mama – mówi z uśmiechem pani Marta. – Wszystko trzeba wyczuć. Niekiedy musi się coś przyciąć lub przełamać, aby elementy do siebie pasowały. Mama zawsze podpowiada, jak dobrze je układać, aby palma odpowiednio wyglądała. Żeby wszystko na niej miało swoje miejsce – dodaje pani Marta. – Warto jest wykonywać te palmy rodzinnie, bo w nich jest serce, ludzka ręka, spontaniczność i wspólnie spędzony czas – przekonują kobiety. Jedną palmę wykańczają średnio około 3 godzin. Wszystko jednak zależy od pomysłu. – Dla nas – to cenne przebywanie ze sobą, rodzinne angażowanie się. Pielęgnujemy je. To jest taki nasz wspólny czas, poza świętami – dodaje pani Marta. – Tak jak połączone są te kwiaty w palmie, tak i nasza rodzina jest połączona pracą, a wykonywana palma jest symbolem jedności rodzinnej, serdeczności, miłości i znakiem więzi, oznaką splecionych mocno rąk – mówi z przekonaniem pani Zofia.

    Cząstka serca

    Z roku na rok palmy różnią się od siebie. – Rok temu wykonaliśmy palmę Królowej Polski. Była biało-niebieska. Nawiązywała do Maryi i rozpoczynającej się peregrynacji w diecezji, a także nawiedzenia naszej parafii przez Czarną Madonnę – tłumaczy pani Zofia. Poprzednie nawiązywały do wyniesienia Jana Pawła II na ołtarze i wtedy królował w nich żółty kolor. – Tegoroczna palma będzie wypełniona kolorem żółtym, niebieskim, białym i czerwonym, co będzie przypominało, że przeżywamy Rok Miłosierdzia i bliskie już Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. – Robienie palm dzisiaj daje mi wielką satysfakcję, bo wkładam w nie odrobinę siebie. Cząstkę serca, którą mogę zanieść Panu Jezusowi w Niedzielę Palmową – dodaje pani Zofia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół