• facebook
  • rss
  • Szkoła wiary i nadziei

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 12/2016

    dodane 17.03.2016 00:00

    Nie chodzi o to, by być „onkocelebrytą”, ale w odpowiednim miejscu i czasie trzeba o tym mówić.

    Mama dwóch synów, pracownik szpitala, biskup i ksiądz profesor, spełniony ojciec i dziadek – co ich łączy? W każdym przypadku była lub wciąż trwa konfrontacja z chorobą onkologiczną, własną albo najbliższej osoby z rodziny. Niełatwo o tym mówić, ale specjalne rekolekcje w katedrze, zapoczątkowane przez płocką wspólnotę wdów konsekrowanych, okazały się odpowiednim momentem do takich świadectw.

    Troje osób świeckich i księża dzielili się doświadczeniem, wiedzą i emocjami, jakie towarzyszą przeżywaniu takich często krańcowych sytuacji. Podczas tych trzech dni ćwiczeń rekolekcyjnych towarzyszył uczestnikom portret śp. ks. Piotra Błońskiego, młodziutkiego wikariusza tej parafii, który kilkanaście miesięcy wcześniej, z tej samej ambony opowiadał o swojej chorobie.

    Po prostu być

    Inspiracji tych rekolekcji można szukać w katechezie papieża Franciszka, wygłoszonej 10 czerwca 2015 r. podczas audiencji generalnej. W tamtym słowie ojciec święty nazwał rodzinę „najbliższym szpitalem” i zauważył, że mimo trudności, zwykle wobec choroby, więzi rodzinne się umacniają. „Nigdy nie powinno zabraknąć modlitwy za chorych. A wręcz musimy modlić się więcej, zarówno indywidualnie, jak we wspólnocie” – usilnie zachęcał wtedy Franciszek. Temat wspólnoty i wrażliwości na fizyczne i duchowe potrzeby chorego powracał kilkakrotnie podczas trzech dni rekolekcyjnych. – Błogosławione są te wspólnoty, które modlą się razem, gdy jest dobrze, ale i gdy przychodzi cierpienie, krzyż; kiedy trzeba pomóc. Jak ważna jest ta solidarność chrześcijańska, sąsiedzka, parafialna! – zauważył ks. prof. Ireneusz Mroczkowski, opiekun duchowy wspólnoty wdów konsekrowanych. – W ostatnim czasie jedna z moich koleżanek, pielęgniarek, również zachorowała – mówiła Renata Bienias, przełożona pielęgniarek na oddziale dziecięcym Szpitala Wojewódzkiego w Płocku, która dzieliła się własnym przeżywaniem choroby i doświadczeniem osoby ze środowiska pracy. – Prozaiczny ból kręgosłupa okazał się rozsianym procesem nowotworowym. To, co staramy się jej dawać, to przede wszystkim świadomość naszej obecności. Staramy się, aby więzi, które są między nami, nie zostały przerwane, ale umacniały się. Staramy się wspierać, jak tylko możemy. W takich sytuacjach ważne jest nie tylko wsparcie ekonomiczne, ale przede wszystkim obecność. Ja tego doświadczyłam. Wiemy, że to, co możemy zrobić, to być przy tej osobie – zauważyła oddziałowa z płockiego szpitala na Winiarach. – Powszechnie my nie wiemy, jak się zachować w stosunku do chorych, których życie jest zagrożone – zauważył Andrzej Mejer, który opowiadał o doświadczeniu choroby swojej żony. Przyznał, że to właśnie ona zauważyła, jak ta trudna sytuacja pokazała, ilu jest dobrych przyjaciół wokół nich. – Co choremu potrzeba? Właśnie takiej przyjaźni, takich świadectw: „jestem przy tobie” – mówił pan Andrzej.

    Przytuleni do krzyża

    Na przekór potocznemu przekonaniu, że choroba często wywołuje bunt wobec Boga, w tych świadectwach pojawiała się myśl, że właśnie wiara i zaufanie pozwalają przetrwać takie chwile. Iwona Ziółkowska, nauczycielka, żona i matka, która mówiła o odchodzeniu swojego syna Tomasza, wspomniała, że na początku jego choroby zawierzyła syna Bożemu Miłosierdziu. – Trzymaliśmy się kurczowo nadziei, wierząc, że ona umiera ostatnia. Bardzo mnie bolało, gdy patrzyłam na jego cierpienie, ale byłam obok: trzymałam za rękę, głaskałam po głowie, przygotowałam ulubioną potrawę. Szukałam ratunku w Bogu – wspomniała. 24-letni Tomek, student, dawny członek Chóru „Pueri Cantores Plocenses” umierał tak, jak chciał – przytulony do swojej mamy. – I za to jestem wdzięczna Panu Bogu, że nas wysłuchał. Bardzo tęsknię za Tomkiem, ale jest coś, co mnie umacnia. To Boże Miłosierdzie, któremu zawierzyła Tomka na początku jego choroby – mówiła jego mama. – Obejmijcie swój krzyż. Zjednoczcie go duchowo z krzyżem Jezusa. Na Golgocie cierpienia obok Jego krzyża postawcie swój. Wtedy objawi się zbawczy sens cierpienia i przyjdzie wewnętrzny pokój – powiedział do chorych bp Mirosław Milewski, który przewodniczył Mszy św. w pierwszym dniu rekolekcji i mówił o chorobie swojego brata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół