• facebook
  • rss
  • Żywioł w mundurku

    Agnieszka Otłowska

    |

    Gość Płocki 09/2016

    dodane 25.02.2016 00:00

    W tej szkole uczy się zaledwie 21 dzieci. Choć placówka działa zaledwie od roku, to już odnosi swoje pierwsze sukcesy. Jak powtarzają jej założyciele, chcą kształtować dzieci mądre, otwarte i wierzące.

    Wszkole „Żywioły” są już pierwsze sukcesy. – Nasi uczniowie występują w turniejach szachowych i naprawdę osiągają wysoki poziom. Sama jako matka dostrzegam, że moje dzieci w domu nie grają już tak chętnie w gry komputerowe, ale częściej wyciągają szachy – mówi dyrektor Małgorzata Ziółkowska. Gdy szkoła rozpoczynała działalność, jej założyciele i nauczyciele marzyli o miejscu bez dzwonków, w którym edukacja będzie łączyła się ściśle z wychowaniem, a dzieci będą miały dodatkowo swojego opiekuna – tutora. I konsekwentnie wprowadzili swoje marzenia w czyn.

    Rodzice nie stoją z boku

    W tej szkole, jak wszędzie, zdarzają się normalne problemy wychowawcze, które nauczyciele i wychowawcy starają się na bieżąco rozwiązywać. Temu wszystkiemu pomaga tutoring. – Służy on temu, aby indywidualnie spojrzeć na dziecko, wyłonić jego talenty oraz braki, i aby wspólnie z rodzicami ułożyć plan działania. To, co dzieje się w szkole, ma swoją kontynuację w domu – wyjaśnia Aneta Bawiec, wicedyrektor. Czym jest tutoring? Polega on na tym, że każde dziecko ma swojego opiekuna (to nauczyciel lub dyrekcja szkoły), który spotyka się z nim i z jego rodzicami. – Zawsze interesuje nas spojrzenie mamy i taty – akcentuje pani Aneta. – Tutoring jest również okazją, aby porozmawiać o problemach dziecka i poszukiwać wspólnych działań wychowawczych – dodaje. – Zależy nam na tym, by za wychowanie dziecka nie odpowiadała sama mama, która spędza z nim najwięcej czasu, ale oboje rodzice – mówi Krystyna Marszal-Jankowska, członek rady organizacyjnej. Nauczyciele kładą tu nacisk na aspekt wychowawczy, na który rodzicom często brakuje czasu. – Nasz program wychowawczy zakłada umiejętności stawiania czoła problemom. Aby dzieci potrafiły sobie radzić z własnym gniewem i lękiem – uważa K. Marszal-Jankowska.

    Co ich wyróżnia

    Czy udało się im wprowadzić model szkoły bez dzwonków? Okazuje się, że tak. W placówce „Żywioły” przerwa jest kontrolowanym czasem, wypełnianym także przez nauczyciela, zwykle w formie zabawy. Wyróżnikiem szkoły jest także codzienne czytanie, które odbywa się przez 30 minut. – W przypadku klasy pierwszej dzieci siedzą na dywaniku lub leżakują, a pani czyta im wybraną książkę. Natomiast w klasie drugiej dzieci czytają same – mówi Ziółkowska. Raz w tygodniu, w każdy wtorek, prowadzony jest kwadrans wychowawczy. Polega on na omówieniu z dziećmi jednej z konkretnych cnót, np. życzliwości. Co miesiąc omawiana jest kolejna cnota. Następnie dzieci same opowiadają o tym, co zrobiły dobrego i jakie towarzyszyły im w danej chwili uczucia. – Chcemy, by same dzieci doświadczały tego, co znaczy być życzliwym – dodaje Małgorzata Ziółkowska. – Każdy dzień rozpoczynamy od modlitwy. Chcemy, aby dzieci zaczynały dzień z Panem Bogiem; żeby wiedziały, że każdy dzień trzeba powierzyć Bogu – zaznacza dyrektor szkoły. Później są lekcje, na których realizują obowiązującą podstawę programową. Potem jest obiad i czas na relaks. Plan dnia wypełnia również gra w szachy, wyjście na basen, piłka nożna, tańce; jest również blok zajęć z rzeźby, plastyki, kółko matematyczne, a także dodatkowe lekcje, np. języka niemieckiego. W zależności od potrzeb dzieci mają również prowadzony trening umiejętności społecznych. – Dodatkowym elementem, choć nieobowiązkowym, są comiesięczne Msze św. – wyjaśnia K. Marszal-Jankowska. Od marca regularnie będą odbywały się dni skupienia, oddzielne dla mam, oddzielne dla ojców oraz dla dzieci.

    Nowe wyzwania

    Młoda placówka ciągle wdraża nowe metody i założenia, najlepiej jak potrafi. – W naszej szkole dzieci uczą się innego podejścia do człowieka – zauważa Marszal-Jankowska. – Obserwuję swoje dzieci na co dzień i widzę, że ten porządek, który jest tutaj wpajany, jest przez nie wykorzystywany także w domu – wtrąca Ziółkowska. – Dzieci nabywają pewności siebie, m.in. na zajęciach teatralnych. Wtedy pokonują swoje słabości i lęki, nabierają większej odwagi – mówi Aneta Bawiec. – Metoda dobrze wykonanego dzieła zakłada stawianie przed dzieckiem celów dostosowanych do jego możliwości. W ten sposób naturalnie zachęca się do szukania nowych celów w życiu, aby czuło ono większą satysfakcję. Dzięki temu bardziej się rozwija i chętniej podejmuje wyzwania – dodaje Marszal-Jankowska. Wychowawcy starają się również uzmysławiać dzieciom potrzebę bezinteresownych działań. – Chcemy im pokazać, że nie za wszystko można otrzymać zapłatę – zwraca uwagę dyrektor szkoły, która już 12 marca otwiera swoje podwoje dla gości podczas dnia otwartego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół