• facebook
  • rss
  • Miłosierny znaczy...

    wp

    dodane 02.03.2016 09:54

    Słowa Pana Jezusa Miłosiernego do s. Faustyny: "Wymaluj obraz..." są wyzwaniem, które szczególnie musi podjąć nasz Kościół płocki.

    Był to ważny temat rozmowy synodalnej w ramach zakończonego niedawno synodu diecezjalnego, który wydał m.in. Instrukcję o kulcie Bożego Miłosierdzia w diecezji płockiej. O potrzebie nowego języka, gestów i serca mówi ostatnie oświadczenie Rady Społecznej przy biskupie płockim. "Miłosierdzie to braterstwo ludzi i godność każdego człowieka, także syna marnotrawnego, a przezwyciężanie grzechu i egoizmu społecznego" - napisano w oświadczeniu na temat "społecznych wymiarów" Roku Miłosierdzia.

    Również Wydział Duszpasterski Kurii Diecezjalnej Płockiej zachęca w Roku Miłosierdzia do lektury "Dzienniczka" św. s. Faustyny Kowalskiej oraz nowo wydanej książki "Oblicze Miłosierdzia". W niej znajdziemy 12 rozważań księży i sióstr zakonnych, które stanowią komentarz wprowadzający w modlitwę Koronką do Bożego Miłosierdzia.

    "Miłosierdzie chrześcijan nie jest abstrakcyjne ani oderwane od rzeczywistości" - pisze ks. Wojciech Kućko, którzy studiuje w Rzymie. "Szukanie radości życia dokonuje się także w godzinach »smutku i trwogi«, gdy wydaje się, że szczęście oddaliło się na zawsze. Płynąca z niego radość to coś więcej, niż tylko doraźna przyjemność czy sztuczny uśmiech. To nade wszystko przekonanie, że obrana droga, nawet jeśli usypana kamieniami i trudnościami, jest słuszna, bo prowadzi do jednego celu, jakim jest spotkanie ze Źródłem radości" - pisze ks. Kućko.

    O nowej wyobraźni miłosierdzia rozważa ks. Tomasz Opaliński, proboszcz parafii Janowo. "To nowy sposób patrzenia. To uświadomienie sobie, że nie wystarczy »poniżająca jałmużna«, w ramach której my, bogaci, z łaski odrzucamy ochłap bliźniemu, to nawet nie oddanie mu części tego, co mam - bo on nie ma. To zobaczenie w nim brata i włączenie go swojej »rodziny«, w której panuje wspólnota dóbr. Nie daję ochłapu, ale daję siebie. Nie jestem »łaskawym sponsorem«, ale bratem, który dzieli się tym, co ma z najbliższymi. (...) Nasz stosunek do bliźniego, nasza miłość wobec niego nie jest jakimś »dodatkiem« do pobożności. Nie można kochać Boga, nie kochając bliźniego, i to nie »abstrakcyjnego«, ale tego konkretnego, dobrze mi znanego, często uciążliwego. (...) Miłość bliźniego nie jest czymś »ponad«, co zarezerwowano dla tych, którzy dążą do doskonałości. To jest poziom podstawowy, obowiązkowy! Co więcej: jeśli się nie dzielę z innymi, to jestem... niesprawiedliwy.

    Najważniejszą »rzecz«, którą mam się dzielić, będę miał zawsze. Nawet nie posiadając nic, mam siebie, by dać siebie innym - choćby przez odłożenie swoich spraw, by być przy kimś innym i go po prostu wysłuchać. Trzeba »tylko i aż« dać swój czas, siebie samego.

    Być obecnym w swoim darze - to kosztuje, ale tak właśnie miłosierdzie okazał nam Bóg - dał nam siebie" - pisze ks. Opaliński.

    "Bóg jest tak dobry i bogaty w miłosierdzie, że człowiek może na to patrzeć złym okiem, gorszyć się. Najważniejsze jest jedno: aby człowiek przyjął zaproszenie miłosiernego Ojca do pracy w Jego winnicy, nawet 5 minut przed śmiercią" - czytamy w rozważaniu ks. Romana Mosakowskiego, ojca duchownego WSD.

    Publikację "Oblicze Miłosierdzia. Rozważania wprowadzające w modlitwę Koronką do Miłosierdzia Bożego" można nabyć w Płockim Instytucie Wydawniczym.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół