• facebook
  • rss
  • Orlęta i inni…

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 08/2016

    dodane 18.02.2016 00:00

    W Płocku powstał film „Ludzie ze stali”, zrobiony przez młodzież dla młodych. Opowiada o ich rówieśnikach sprzed 60 lat, którzy swoją dojrzałością patriotyczną bardzo wysoko ustawili poprzeczkę kolejnym pokoleniom.

    Andrzej, Jacek, Zosia, Krzysztof – bohaterowie tego filmu nie mają konkretnych pierwowzorów. Są raczej reprezentantami tamtego pokolenia młodzieży szkolnej, które po rozgromieniu przez bezpiekę zbrojnego podziemia antykomunistycznego, kierowanego przez dorosłych, podjęło własną walkę z systemem. I przypłaciło to w wielu wypadkach życiem. „Na terenie Polski istniało, według ustaleń IPN, co najmniej 1236 młodzieżowych organizacji niepodległościowych, skupiających wg zaniżonych danych 20 tys. uczniów” – podaje komentarz, pojawiający się na początku filmu. Autorzy całego projektu – członkowie Stowarzyszenia Historycznego im. 11. Grupy Operacyjnej NSZ, mieli na myśli jednak losy konkretnych formacji płockiej młodzieży, takie jak Stowarzyszenie „Orlęta” i Dzieci Ziemi Płockiej. Niewiele jeszcze o nich wiemy, ale takie przedsięwzięcia, jak film „Ludzie ze stali. Nie mógł ich złamać Hitler ni Stalin”, mają szansę wydobyć je z mroków niepamięci. Film trafił już do płockich szkół, a jego twórcy czekają na wrażenia młodzieży, która go zobaczy.

    Scenariusz z życia

    Jest w tym filmie zawiązanie stowarzyszenia, połączone z przysięgą, akcje przeciwko władzy reżimowej, są i lekcje szkolne, które służyły indoktrynacji i zastraszaniu, jest przyjaźń i zdrada, a wreszcie – aresztowanie i drastyczne przesłuchania. Autorem scenariusza jest pierwszoklasista z LO im. W. Jagiełły w Płocku, ale już członek Stowarzyszenia 11. GO NSZ. – Pisząc to, starałem się tych ludzi jak najlepiej zrozumieć. Zrozumieć to, że wychodząc na ulicę, wiedzieli o tym, że mogą być złapani. A za taką działalność, jaką prowadzili, groziły albo kara śmierci, albo więzienie. To było całe życie w lęku, a jednocześnie w świadomości, że robili to dla ojczyzny – mówi Bartosz Wojciechowski. W teksty zostały wplecione autentyczne słowa, formuły z tamtych czasów, takie jak sama przysięga, składana przez konspirującą młodzież, czy propagandowy wykład pułkownika Urzędu Bezpieczeństwa podczas lekcji szkolnej, skonstruowany na podstawie oryginalnych przemówień. – Do końca życia zapamiętam z niego „faszystowskie dolary amerykańskie” – uśmiecha się Bartek. – Opieraliśmy scenariusz głównie na opracowaniach Instytutu Pamięci Narodowej, tekstach czy to z internetu, czy to z serii wydawanej przez „Rzeczpospolitą” o żołnierzach wyklętych; tam na przykład znaleźliśmy tekst przysięgi. Sama kwestia rozwiązania tej historii, czyli zdrada wewnątrz organizacji, to jest też pomysł oparty na rozmaitych doświadczeniach tych młodych organizacji. Wiele z nich tak właśnie zostało rozbitych – wyjaśnia Paweł Felczak, opiekun projektu, nauczyciel historii w płockiej „Jagiellonce” i prezes Stowarzyszenia im. 11. GO NSZ.

    Ważna lekcja

    Na planie filmowym, który tworzyły podziemia płockiego kościoła farnego, obiekty w Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu i ulice Płocka, nie było profesjonalnych aktorów. Projekt otrzymał wprawdzie dofinansowanie z Urzędu Miasta, ale budżet filmu był, rzecz jasna, niewielki. Role głównych bohaterów wzięli więc na swoje barki naturszczycy – młodzi ludzie, studenci, zaangażowani w nieformalną grupę „Stowarzyszenie 07”: Krzysztof Ochociński, Zuzanna Stryszowska, Bartłomiej Kucharski, Artur Brygier i Jakub Strzegowski. W role dorosłych, w tym ojca Zosi, nauczyciela, czy aparatczyków Urzędu Bezpieczeństwa wcielili się członkowie SH im. 11. GO NZS. W zdjęciach uczestniczyli też, jako statyści, uczniowie Jagiellonki. – Bałem się, czy nasi aktorzy dadzą sobie radę. Ale to, co zobaczyłem, bardzo mnie zaskoczyło. Faktycznie, scenariusz ożył i nawet nie spodziewałem się, że aż tak... – przyznaje Bartek. Efekt, jaki udało się uzyskać, to także duża zasługa reżyser, Martyny Kisio, również bardzo młodej osoby, oraz Mateusza Kwiatkowskiego i Kamila Zabosta z BLTN Studio, którzy nagrali i zmontowali materiał zdjęciowy, wyczarowując klimat życia na początku lat 50. Opiekun projektu i producent wykonawczy w jednej osobie zwraca uwagę na podwójny cel tego przedsięwzięcia. – Przede wszystkim kierował nami motyw edukacyjny. Chcemy, by był to film stworzony przez młodych dla młodych. To, co mi osobiście przyświecało, to także edukacja ludzi, którzy wzięli w tym projekcie udział. Oni nie zrobili tego dla pieniędzy, ale bezinteresownie; nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Ten film ma zatem nie tylko cel edukacyjny, ale moralny i wychowawczy – wyjaśnia Paweł Felczak. – To była bardzo ważna lekcja. Widziałem, jak to zmienia ludzi, szczególnie w scenach w dawnej płockiej komendzie NKWD i UB – gdy siedzi się na takim krześle w celi i nie wiadomo, czy człowiek, który ma przesłuchiwać, za chwilę cię nie skatuje. Ja przekonałem się, jak trudne to były czasy. Jak ciężko było żyć i działać. Nabrałem podziwu i szacunku do tamtych bohaterów – dodaje Bartek. O tych ludziach sprzed 60 lat, których wkroczenie w dorosłość dokonało się w cieniu walki z reżimem komunistycznym, trzeba także pamiętać, obchodząc Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych.

    Więcej na: plock.gosc.pl.

    Dzień Pamięci

    Płock. 28 lutego przejdzie 4. Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, początek o 12.45 przy Stanisławówce. O 13.40 na ul. Kościuszki odbędzie się rekonstrukcja historyczna „Odbicie więźniów Urzędu Bezpieczeństwa”. Tego samego dnia, w płockim kościele parafii św. Maksymiliana Kolbego, o godz. 18 zostanie odprawiona Msza św. w intencji żołnierzy niezłomnych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół