• facebook
  • rss
  • Ewangelizacyjny pokłon

    ks. Włodzimierz Piętka, Agnieszka Małecka, Agnieszka Otłowska


    |

    Gość Płocki 03/2016

    dodane 14.01.2016 00:00

    Wiara. Aż 17 orszaków Trzech Króli przeszło 6 stycznia przez diecezję płocką. Najstarszym i największym jest płocki korowód; w tym roku po raz pierwszy zorganizowano wielkie jasełka uliczne w Makowie Mazowieckim, Janowie, Obrytem, Raciążu, Tłuchowie i Żurominie.


    Może przede wszystkim wtedy Polska jest nowoczesna, gdy przemierzają ją takie radosne orszaki Trzech Króli! – mówił w Płocku bp Piotr Libera, który przewodniczył Mszy św. na zakończenie ulicznych jasełek w kościele parafii św. Wojciecha na Podolszycach.

    – Gdy umiemy wspólnie śpiewać kolędy, które są jednoznacznym wyrazem naszej tożsamości! Gdy potrafimy być dumni z tego, że czerpiemy swoje początki nie z podbojów i inwazji, ale ze chrztu św. mądrego władcy przed 1050 laty! Życie naszej rodziny to suma małych i wielkich pielgrzymek, małych i wielkich orszaków, które wyrażają wielką rolę, jaką odgrywa rodzina w pielgrzymce dnia powszedniego – mówił biskup płocki, odnosząc się do wymowy orszaku.
W Rypinie w szaty Trzech Królów ubrali się trzej bezdomni z rypińskiej noclegowni. W Płocku i Przasnyszu do królewskiego korowodu dołączyli się Mieszko i Dąbrówka – w ten sposób zaakcentowano tegoroczne ważne rocznice i wydarzenia: 1050. rocznicę chrztu Polski i przeżywany w Kościele Rok Miłosierdzia.
– Osobiście nie lubię takich pochodów, głośnych i tłumnych imprez – mówi pani Magdalena z Twierdzy Modlin. – Na orszak wyciągnęły mnie dzieci, które koniecznie chciały w nim uczestniczyć i to na dodatek przebrane. A czego się nie robi dla dzieci? Jednak po orszaku nasunęły mi się dwie refleksje: pierwsza związana jest z chorągwiami królewskimi. Wydawałoby się, że to taki mały szczegół... 3 chorągwie, które w tym roku pojawiły się na naszym orszaku w Twierdzy, znaki Trzech Królów, które niesione były na jego początku. Tak proste w swej formie, a nadały niesamowitej podniosłości i majestatu całemu pochodowi. Każdy widział z daleka, że idzie za kimś ważnym, kimś, kogo poprzedzają znaki zapowiadające go. Pomyślałam sobie, a ja? Za kim ja idę w mojej codzienności, w moim życiu? Za którym królem? Chciałabym zawsze za tym jedynym, Tym, który dla mnie narodził się w ubogim żłobie i który za mnie oddał życie... A druga refleksja przyszła, gdy popatrzyłam na dary, które nieśli Królowie dla Dzieciątka. Zastanowiłam się, co ja dziś niosę Jezusowi? I tak trochę mi się nijak zrobiło, bo skupiłam się na tym co zewnętrzne, na przebraniu dzieci, pochodzie, a moje ręce pozostały puste. Chorągwie królewskie i symboliczne dary królów przypomniały mi dziś tak ważne sprawy. Ten kolorowy orszak był dla mnie jak rekolekcje – dodaje.
Jeden z pierwszych orszaków przeszedł na północno-wschodnim krańcu naszej diecezji, w Janowie. – Wciąż możemy uczyć się od Mędrców ze Wschodu, że wiara nie sprzeciwia się rozumowi – mówił w czasie Mszy na rozpoczęcie święta w tej miejscowości ks. proboszcz Tomasz Opaliński. – Nie wystarczy jednak znaleźć prawdę czy ją teoretycznie 
znać. To za mało, bo trzeba za nią pójść! Tylu jest wokół nas ludzi, którzy wiedzą, że Bóg istnieje, wiedzą o Jezusie, ale za Nim nie idą. Przez nasz udział w orszaku dajemy świadectwo wierze, która idzie za Panem – mówił ks. Opaliński.
•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół