• facebook
  • rss
  • Serce i rozum w prezencie

    Agnieszka Otłowska

    |

    Gość Płocki 51-52/2015

    dodane 17.12.2015 00:15

    Ponad 600 rodzin z naszej diecezji dzięki akcji Szlachetna Paczka otrzymało upominki na święta.

    To będą radosne święta dla wszystkich: wolontariuszy, darczyńców, a przede wszystkim dla rodzin, które otrzymały pomoc. Wartość paczki w XV finale ogólnopolskiej akcji wynosiła średnio powyżej 2 tysięcy złotych.

    Zapakowane dobro

    Darczyńcy nie znają danych osób, którym pomagają. O tym, co jest potrzebne konkretnej rodzinie, dowiadują się od wolontariuszy. Dlatego na przywożonych do punktów paczkach brak nazwisk, są tylko kody. Ale jak co roku znalazła się w nich żywność, chemia gospodarcza, odzież, meble lub sprzęt AGD. Idea akcji wiąże się z pomocą tym rodzinom, które zmagają się z biedą. W naszej diecezji przez ostatnie sześć lat powstało 18 rejonów Szlachetnej Paczki. W tym roku aż w trzech miejscach przeprowadzono akcję po raz pierwszy: w Drobinie, Golubiu-Dobrzyniu i Winnicy. „Gość Płocki” towarzyszył pracy wolontariuszy w rejonie w Winnicy. Darczyńcy przygotowane paczki przywozili do Parafialnego Domu Kultury, w którym znajdował się magazyn. Przez cały dzień pracowało w nim 16 wolontariuszy, w tym harcerze należący do środowiska Winnica 13. Paczki do rodzin pomagali rozwozić również sami darczyńcy. Przy rozwożeniu było wiele wzruszenia i radości. Na czym dzisiaj polega praca wolontariuszy? – Włączyliśmy do projektu 19 rodzin – mówi Wiktoria Ciosek, jedna z nich. – Każdego z darczyńców, którzy przywozi paczkę, zapraszamy na kawę, herbatę, ciastko i krótką rozmowę. Pytamy, czym kierowali się, wybierając daną rodzinę, co przyciągnęło ich uwagę, jak przebiegało przygotowanie paczki. A jak przyjęły ich rodziny? „Zobaczcie, dostałem paczkę, o jakiej marzyłem!” – zawołał pewien chłopiec, gdy rozpakowywał prezent. „To jest właśnie mój ulubiony makaron” – mówiła wzruszona kobieta obdarowana inną paczką. – W rodzinie, którą odwiedziłam, usłyszałam, jak jedna z córek przy rozpakowywaniu prezentów mówiła: „Moja mama jest słodka jak lukier i na pewno jej się ten cukier przyda” – wtrąca z uśmiechem wolontariuszka Elżbieta. – Kiedy wnosiliśmy paczki, a było ich aż 15, widziałam szok na ich twarzach. Pisk radości córek na widok butów i kurtek. Jedna córka przytulała wymarzoną książkę, a kolejna czesała i ubierała nową lalkę. Niesamowity widok i wzruszenie – relacjonuje swoje wrażenia Wiktoria. – W rodzinie, do której pojechałam, była matka samotnie wychowująca synka – wtrąca Ewelina. – Jaś był bardzo oszołomiony ilością zabawek. Kiedy usiadł na traktorku, rozpłakał się. Nie był w stanie powiedzieć ani słowa. Taki widok ściska za serce, człowiek uświadamia sobie, że warto to robić. Warto pomagać! – akcentuje.

    Dzielą się dobrocią

    Za sprawą darczyńców paczka dotarła do najbardziej potrzebujących rodzin. – Uważamy, że niektóre z nich dzięki paczce podnoszą się. Poprawia się ich sytuacja, a paczka jest dobrym impulsem do zmiany – twierdzi ks. Dawid Witkowski, diecezjalny koordynator akcji. – Wczoraj odwiedziłem jedną rodzinę wraz z darczyńcami. Jak sami mówili, nie dowierzali, że ta wielodzietna rodzina żyje w takich warunkach. Po powrocie było widać, że czuli się spełnieni. Jednak gdzieś przewijał się także niedosyt, bo wciąż powtarzali, że chcieliby jeszcze pomóc. Paczka przemienia też darczyńców, którzy widząc, z czym boryka się dana rodzina, jeszcze bardziej chcą otworzyć swoje serce i zmotywować się do działania – dodaje kapłan. Wśród osób, które pomogły potrzebującym, był również minister Henryk Kowalczyk. – W Szlachetnej Paczce bierzemy udział z żoną po raz trzeci. Gdy się pomaga, czuje się wielką radość. Warto pomagać, bo jest to forma, która dla rodzin jest wielkim darem. To wyraz solidarności z tymi, którzy akurat teraz potrzebują pomocy – dodaje min. Kowalczyk. Wśród darczyńców była też 6-letnia Martynka Berent, która wraz z rodzicami przygotowała paczkę. – Marzyłam o tym, by komuś dać taką wielką paczkę – mówi Martynka. – Chciałam, aby inne dzieci też miały zabawki, ubrania i coś słodkiego na święta. Cieszyłam się z tego, że mogłam pakować te prezenty dla trójki rodzeństwa – dodaje. W ideę paczki zaangażowali się nie tylko samorządowcy, osoby prywatne, kręgi Domowego Kościoła, ale również firmy. – Ze Szlachetną Paczką jesteśmy związani po raz pierwszy – mówi Grzegorz Mączyński, przedsiębiorca z Warszawy. – Zawsze staraliśmy się pomagać Domom Opieki Społecznej, bądź jakimś fundacjom. Teraz działamy przy Szlachetnej Paczce – akcentuje. Projektowi towarzyszył również ks. Krzysztof Drzazgowski, wikariusz parafii w Winnicy. – Pierwsza edycja Szlachetnej Paczki w rejonie Winnica pokazała, jak wiele dobra jest w ludziach tu mieszkających – mówił ks. Krzysztof. – Ta akcja uruchomiła prawdziwe pospolite ruszenie miłosierdzia, wpisując się w trwający Rok Jubileuszowy. Finał w Domu Kultury przyciągał nie tylko wolontariuszy i darczyńców ale wielu, którzy kibicowali całej akcji. To zdecydowanie Boże dzieło – mówi z przekonaniem ks. Krzysztof. Więcej na: plock.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół