• facebook
  • rss
  • W rodzinie przychodzi zmartwychwstanie

    dodane 08.10.2015 00:00

    O wielkim sercu Polonii, zachętach Franciszka i przesłaniu spotkania w Filadelfii z Aldoną i Arturem Wiśniewskimi rozmawia Agnieszka Małecka.

    Agnieszka Małecka: Jak to jest? Całą rodziną, w 10 osób, polecieć do Ameryki?


    Aldona i Artur Wiśniewscy: Taka wyprawa to niemałe wyzwanie. Przygotowywaliśmy się niemal cały rok. Chcieliśmy tam jechać, ale też powtarzaliśmy sobie, że jeśli Pan Bóg ma w planie naszą obecność w Filadelfii, to po prostu tam będziemy.

    Nie było ślepej presji na wyjazd, ale ciężka praca, logistyka, planowanie i zdobywanie pieniędzy. To ostatnie było ważne, szczególnie przy tak licznej rodzinie – my, rodzice, oraz dzieci: Antosia z mężem Tomkiem i synkiem Jasiem, Gabryś z narzeczoną Kasią, Szymon, Mikołaj i Jeremiasz. Przy takiej gromadce bez pomocy dobrych ludzi i instytucji nie moglibyśmy wyjechać. Dlatego dziękujemy wszystkim, którzy obdarzyli nas pomocą i zaufaniem.


    Czy rzeczywistość przerosła wyobrażenie?


    Tak naprawdę nie mieliśmy żadnych oczekiwań. Wiedzieliśmy, że będzie to dla naszej rodziny pielgrzymka, rekolekcje, dlatego przygotowywaliśmy się do tego wyjazdu. Odmawialiśmy modlitwę specjalnie ułożoną na Światowe Spotkanie Rodzin, uczyliśmy się hymnu. Wiedzieliśmy, że to spotkanie zgromadzi katolickie rodziny z całego świata, które będą uczestniczyły, tak jak my, w Kongresie Rodzin, a także w Festiwalu Rodzin i Mszy św. z papieżem Franciszkiem. Byliśmy ciekawi organizacji i rzeczywistość nas zaskoczyła.


    W Filadelfii nie próżnowaliście, bo Moja Rodzina zagrała kilka koncertów ewangelizacyjnych...


    W drodze do Filadelfii zatrzymaliśmy się w parafii św. Stanisława Kostki w Nowym Jorku. Na kilku Mszach św. dawaliśmy świadectwo małżonków, dziadków i rodziny, a także graliśmy muzykę naszego rodzinnego zespołu. Ks. proboszcz Marek Sobczak przyjął nas niezwykle ciepło, tak jak i jego parafianie.
Od 21 września nasz pobyt w Filadelfii związany był z polską parafią św. Wojciecha. Codziennie uczestniczyliśmy we Mszy św., dawaliśmy świadectwo modlitwą, słowem i muzyką dla Polonii, ale także dla rodzin, które przybyły na spotkanie rodzin. Był tam obecny nie tylko proboszcz wspomnianej parafii, ks. Jan Palkowski, ale także bp Grzegorz Kaszak z Sosnowca, który był naszym przewodnikiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Były też obecne polskie rodziny, m.in. z Pelplina, Łodzi, Olsztyna, Bydgoszczy i Legnicy. Uczestniczyliśmy wraz z przedstawicielami „oazy rodzin” z Polski w obchodach 25-lecia Domowego Kościoła w Kanadzie, na których obecny był kard. Gerhard Ludwig Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary z Watykanu.


    Co pokazały te spotkania?


    Jeśli chodzi o polskie rodziny mieszkające poza granicami kraju, to poznaliśmy naprawdę wspaniałych Polaków, którzy trwają przy Bogu, dbają o tradycje i ojczysty język. Mają polską duszę, gościnność i otwarte serca. To z nimi w sobotę i niedzielę po porannej Mszy św. wędrowaliśmy 8 km do centrum, by brać udział w spotkaniu z ojcem świętym na wielkim bulwarze Beniamina Franklina. Wzruszenie i entuzjazm setek tysięcy zgromadzonych budzi zachwyt i jest znakiem dla świata. Papież Franciszek pochyla się nad rodziną, to bardzo ważne. Wkrótce Synod Biskupów, mamy nadzieję, że będzie owocny, a ojciec św. natchniony Duchem Świętym podejmie właściwe decyzje.


    Widzieliście papieża Franciszka i tylu nowych ludzi, tyle rodzin... Które świadectwa szczególnie was dotknęły i które zapamiętaliście?


    Wszystkie świadectwa były ważne i potrzebne. Na przykład świadectwo narzeczonych z Australii było bardzo poruszające. Dotykało ono problemów współczesnego świata, a raczej miejsca, jakie będzie w nim zajmować małżeństwo. A świat dzisiaj nie sprzyja rodzinie. Młodzi ludzie mają serca przepełnione lękiem, strachem przed odpowiedzialnością, trudnościami. I to nie dziwi. Przyzwyczailiśmy się do tego stanu rzeczy, tak dzisiaj funkcjonujemy. Ważne jest, by w każdej sytuacji zawierzyć swoje życie Panu Bogu, bo ten akt daje nadzieję. Papież Franciszek mówił o tym, że „rodzina jest fabryką nadziei, że warto zachęcać młodych do zakładania rodziny. W tym konkretnym świecie, z jego problemami i możliwościami, trzeba żyć, wierzyć i głosić Dobrą Nowinę”.


    A więc jakie przesłanie przywozicie do Polski i naszej diecezji dla rodzin?


    Przesłanie jest zawsze to samo, brzmi jak hasło tegorocznego spotkania: „Miłość jest naszą misją. Rodzina w pełni żywa”. Papież Franciszek wskazał, że całe piękno, miłość i prawda, którą Bóg ma w sobie, przekazał rodzinie, a ona staje się naprawdę rodziną tylko wtedy, gdy potrafi przyjąć ten dar. Ojciec św. przyznał, że w rodzinie pojawiają się trudności i cierpienia, ale zawsze przychodzi po nich zmartwychwstanie.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół