• facebook
  • rss
  • Dla Niej bije każde serce. Sochocin

    Agnieszka Otłowska

    dodane 02.10.2015 11:21

    Maryja przybyła do miejsca, gdzie parafianie modlą się codziennie na dróżkach różańcowych.

    "Misje święte to wielka łaska, której nie możemy zmarnować" - napisał w biuletynie ks. kan. Czesław Stolarczyk, proboszcz parafii. "One prowadzą nas do istotnej prawdy naszej wiary zapisanej na kartach Ewangelii: »Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie umarł, ale miał życie wieczne« (J 3, 16). Aby ten Boży dar przyjąć, Maryja tak jak do Elżbiety zapuka do naszych domów i do naszych serc, by nam pomóc. Rajski ogród, dom Elżbiety i Zachariasza, do których przyszła Maryja, Betania, gdzie zachodził Jezus do Łazarza i jego sióstr, to miejsca, do których chcielibyśmy dopisać również nasz dom i środowisko naszego życia. Takie jest również pragnienie Boga: by nasze rodziny, nasze środowiska, nasza parafialna wspólnota były na ziemi obrazem otwartego domu Ojca w niebie. Spotkajcie się z Maryją, naszą Matką, przez Jej Jasnogórski obraz" - pisał w słowie zachęty do swoich parafian ks. kan. Stolarczyk.

    - Cieszymy się, że przybyłaś do nas, do dzieci, tak jak robiłaś wiele razy, objawiając się właśnie dzieciom - witali obraz Matki Bożej najmłodsi. - Prosimy, abyś do nas mówiła tak, jak mówiłaś w Lourdes, La Salette czy Fatimie do Łucji, Franciszka i Hiacynty. Choć nie jest to łatwe, chcemy Ci pomagać, jak pomagały Ci tamte dzieci. My też mamy 10 lat, jak Łucja, której się objawiłaś. Słuchamy Ciebie, Matko, modląc się na nabożeństwach fatimskich odprawianych w naszej kaplicy oraz na nabożeństwach różańcowych. Prosimy Cię, roztocz nad nami swą matczyną opiekę i przytul wszystkie dzieci do Swego serca, jak tuliłaś małego Jezusa - prosiły w czasie uroczystego powitania dzieci.

    Mszy św. na otwarcie doby nawiedzenia przewodniczył bp Roman Marcinkowski. W homilii przekonywał wiernych, aby zrobili miejsce w swoim sercu i zaprosili do niego Maryję, Matkę Jezusa. - Zechciejcie przygotować dla Niej miejsce! Zapewne każdy z was i ja chcemy, by Maryja weszła do naszych serc, i aby tam był Jej Syn - mówił w czasie homilii bp Roman Marcinkowski. Pytał wiernych, czy są ludem Chrystusa i Jego Matki. Odniósł się do postawy dzisiejszego katolika. Zwrócił uwagę, że wiele osób po wyjściu z kościoła zachowuje się tak, jakby Boga nie było; tak, jakby się Go wstydzili i kazali Mu, by został w kościele. - Wielu dziś mówi: zostań tu, tutaj sobie żyj i odbieraj hołd. Ja wracam do codzienności, ale bez Ciebie – akcentował bp Roman. Zwracał uwagę, że o Bogu należy świadczyć zarówno słowem, jak i czynem, wszędzie tam, gdzie się człowiek trudzi i odpoczywa. - Prawdziwa chrześcijańska postawa wymaga ciągłego dojrzewania wiary! Każdy jest powołany do tego, aby przyznawać się do Jezusa przed ludźmi, i tam, gdzie w codzienności zostaje posłany. Jeśli my nie staniemy się świadkami Ewangelii, to któż przekaże dalej słowa życia? - pytał wiernych biskup.

    Dla wielu ludzi spotkanie z Maryją jest okazją do dawania świadectwa. W rozmowie z "Gościem Płockim" młodzi z parafii dzielą się swymi przeżyciami:

    - Stojąc przed ikoną Matki Bożej, zdałam sobie sprawę, jak wiele Jej zawdzięczam - mówi Dorota, katechetka. - Pomimo różnych potknięć w życiu, Ona nigdy mnie nie opuściła i dzięki Niej miałam siłę pokonywać trudności. Dziękowałam dzisiaj Maryi za Jej obecność w moim życiu, za troskę i opiekę, którą mnie otacza. Im więcej dziękuję, tym bardziej czuję, jak Ona prowadzi mnie przez życie i jest przy mnie i mojej rodzinie, którą gorąco polecam Jej Matczynej opiece. To dobrze, że wszyscy mamy taką Matkę, czułą, wyrozumiałą i cierpliwą dla swoich dzieci. Tego mogę się od Niej uczyć, jako matka i nauczycielka - dzieli się pani Dorota.

    - Dzisiaj przeżyłam drugą peregrynację Matki Bożej w swoim życiu - mówi Małgorzata Marchel. - Podczas pierwszej byłam małą dziewczynką, jednak doskonale pamiętam to wydarzenie. Czułam, że była to podniosła i ważna chwila. Jednak dzisiaj, będąc dorosłą osobą, matką dorastającej córki, mającej wiele trosk, przeżyłam to zupełnie inaczej. Mimo że powitanie obrazu Maryi było bardzo radosną chwilą, nie mogłam opanować łez wzruszenia. Wiem, że Maryja przychodzi właśnie do mnie. Miałam wrażenie, że rozumie moje troski, jest Matką, która pocieszy i nie zostawi mnie samej. To spotkanie z Maryją było niezapomniane. Modlę się i proszę, żeby wskazywała mi drogę i przemieniała mnie, żeby zawsze była obecna w naszej rodzinie i wskazywała nam drogę do swojego Syna Jezusa - mówi pani Małgorzata.

    - Do peregrynacji obrazu Matki Bożej przygotowywałem się od wielu tygodni - mówi ministrant Daniel Banach. - Przybycie Maryi uważam za kolejny element umocnienia mojej wiary. Po przyjęciu sakramentu bierzmowania oczekiwałem na okazję, by jeszcze ściślej przybliżyć się do Boga i Maryi. Bardzo chciałem dzisiaj uczestniczyć w tym nabożeństwie powitania, nie tylko dlatego, że jestem ministrantem.

    W czasie powitania ikony Czarnej Madonny udało się nam nawet usłyszeć, jak pierwszokomunijna dziewczynka mówiła przejętym głosem do mamy: - Mamusiu, zobacz, jak szybko bije mi serce! Taka jestem przejęta, że mówiłam do Matki Bożej.

    Naturalnie zaś swoje odczucia wyrażał jeden z ministrantów: - Tak bardzo się stresuję przed tym spotkaniem z Maryją. W końcu to nie jest taki zwykły gość, ale to sama Matka Boża. A ja będę składał u niej stóp kwiaty, tak bardzo się denerwuję.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół