• facebook
  • rss
  • Domowniczka nasza i Królowa. Łukomie

    ks. Włodzimierz Piętka

    dodane 07.09.2015 18:31

    - Ta pieśń "Czarna Madonno" mówi o Tobie i o nas, Maryjo - mówił w słowach powitania ks. proboszcz Krzysztof Zakrzewski.

    - Spotkanie jest niepowtarzalne, bo dla wielu ma miejsce po raz pierwszy, a dla innych - być może ostatni - zwrócił uwagę ks. proboszcz witając obraz Jasnogórski. Witał słowami z pieśni: "Czarna Madonno" - "Wzrok masz smutny, zatroskany, jakbyś chciała prosić nas, byśmy w matczyną Twą opiekę oddali się" - przychodzisz do nas, patrzymy w Twoje oczy i składamy w Twoje ręce nasz trud i niepokoje. Prosimy o wszelkie łaski w naszych rodzinach. (...) "Dziś, gdy wokół nas niepokój, gdzie się człowiek schronić ma, gdzie ma pójść, jak nie do Matki, która ukojenie da?" - przed Tobą składamy nasze postanowienia, bo chcemy, abyś zobaczyła wszystkie Twoje dzieci, pojednane z Bogiem, i te, które są blisko, i te - daleko od Ciebie. (...) "I opieką cię otoczy, gdy Jej serce oddasz swe" - O tym wszystkim, co jest w nas, chcemy Ci powiedzieć, ale jeszcze bardziej chcemy Ciebie słuchać. Mów do nas, jak żyć, aby niebo osiągnąć! - mówił ks. proboszcz.

    - Matka Boża od kilku stuleci jest czczona w tym kościele, a znakiem tego kultu jest obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem w głównym ołtarzu - powiedział bp Roman Marcinkowski. - Przychodzi więc Matka, bo ma jakąś specjalną misję do spełnienia względem nas. Bo matka może najwięcej uczynić dla swych dzieci. Może ich dusze "przeorać" - mówił ks. biskup.

    - Zatrzymajmy się więc przy Maryi, która do ostatnich chwil stoi pod krzyżem Syna. Zechciejmy od Niej uczyć się, co to znaczy: "stać pod krzyżem Jezusa", co to znaczy: "dźwigać swoje krzyże". Ona przychodzi po to, aby jako matka stanąć właśnie przy naszym krzyżu - mówił bp Marcinkowski, odnosząc się do odczytanej w czasie Mszy św. Ewangelii o Maryi stojącej pod krzyżem (J 19, 25-27). - W czasach kryzysu wierności musimy dobrze to zrozumieć, bo wierność jest jednym z najważniejszych znaków miłości. Jest siłą duchową zwyciężającą ludzką słabość - mówił bp Marcinkowski.

    Historia parafii Łukomie jest długa i sięga końca XIV wieku. Wiele o niej powie drewniana, zabytkowa świątynia z 1761 roku, pięknie odnowiona. Ale wydaje się, że streszczeniem tych dziejów, pokoleń i ich wiary jest właśnie kult maryjny. Świadczy o nim obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, ozdobiony sukienką. - Dawniej mówiliśmy, że jest to obraz Matki Bożej Śnieżnej. Myśląc o mojej rodzinnej parafii i wracając tu, myślę właśnie o tej Matce Bożej - mówi ks. prał. Piotr Joniak, który pochodzi z parafii św. Antoniego w Łukomiu. Kolejny więc raz, przybycie obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, jest dla wielu okazją do powrotu w rodzinne strony, ale również powrotu do duchowych źródeł, które wskazuje Maryja.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół