• facebook
  • rss
  • Zróbcie nam miejsce!

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 36/2015

    dodane 03.09.2015 00:00

    Przez cztery ostatnie dni sierpnia trwał salezjański festiwal młodych. Towarzyszyło mu hasło: „Save our souls” – ratujcie nasze dusze.

    Na przyklasztornym terenie w Czerwińsku, w cieniu romańskiej kolegiaty znów zaroiło się od kolorowych namiotów. Ten widok ciężkich wież kontrastujących z lekką konstrukcją współczesnych, turystycznych „domków” nadspodziewanie dobrze oddaje niektóre problemy, z jakimi mierzono się podczas Campo Bosco. Czy młodzi odnajdują się dziś w Kościele? Czego w nim szukają? Jak się w drodze nie zagubić?

    Oni dają znak

    Na polu namiotowym, w przerwie między warsztatami, spotykamy Aleksandrę Jakubczyk, 20-latkę z Nidzicy. Właśnie czyta jedną z książek ks. Jana Kaczkowskiego. Dlaczego wraca na Campo Bosco? – Bo jest tu bardzo dobrze, można spotkać wspaniałych ludzi, ciekawie i kreatywnie spędzić czas, nauczyć się wielu rzeczy – mówi Ola, która od trzech lat uczestniczy w wolontariacie tego festiwalu. – Bardzo podobała mi się konferencja Andrzeja Sowy, który opowiadał o swoim życiu i dał świadectwo swojej wiary. Jego historia była naprawdę mocna. Mówił takim językiem, który do nas, młodych, naprawdę trafia, bez oklepanych frazesów. On w tym wszystkim jest taki prawdziwy, to sprawia, że łatwiej jest nam wtedy uwierzyć i pójść za przykładem, starać się wyjść z jakichś dołów, nałogów – dodaje Aleksandra. Świadectwo muzyka Andrzeja Sowy, dawnej gwiazdy festiwalu w Jarocinie, było rzeczywiście bardzo sugestywne. Opowiadając o pogrążaniu się w narkotykowy nałóg, nie przebierał w słowach, budząc żywy odzew wśród młodych słuchaczy. Z tym większą siłą rażenia zabrzmiało jednak świadectwo jego nawrócenia i uzdrowienia z choroby. W tym roku w Czerwińsku młodzież miała okazję również spotkać się i wysłuchać świadectw Kamila Bazelaka (strongmana, zawodnika KSW), rapera Bęsiu, Romana Bosskiego (rapera i działacza społecznego). Campowicze potwierdzają, że takich autentycznych historii szczególnie potrzebują. – Podobają się nam świadectwa innych ludzi. Oni naprawdę dają znak, że Bóg istnieje i działa. I że można się zmienić, nieważne w jakim wieku, jak mocno się upadło. Tutaj cały czas ktoś się dzieli z nami jakimiś radami i troszczy się, żebyśmy nie popełniali cudzych błędów. Daje nam drogowskazy, jak dobrze żyć – mówią campowiczki z Olsztyna, Weronika i Agata.

    Twórcza wymiana

    Duch i kultura – to dwie nogi, na których stoi ten festiwal. W programie Campo Bosco, organizowanego przez Ośrodek Młodzieżowo-Powołaniowy „Emaus”, znalazło się kilkanaście warsztatów, ciekawy panel dyskusyjny dla starszej młodzieży „Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus...” oraz koncerty i pokazy teatralne. Wybór zajęć był naprawdę duży. Warsztaty podzielono tak, by jednego dnia dominowały zajęcia o tematyce religijnej, a kolejnego te, które pobudzają kreatywność i rozwijają pasje. Te spotkania w małych grupach były równie ważne dla młodzieży, jak i prowadzących. – Forma panelu buduje pewien dystans między nami a słuchaczami. Chodzi o to, by go przełamać. Mam nadzieję, że uda się to w trakcie warsztatów. Ja jestem bardzo ciekawa, jakie są przemyślenia uczestników, jakie są ich głosy. Mam wrażenie, że nasze recepty mogą być dla nich zupełnie anachroniczne, oni nie muszą ich „kupić”. Trzeba zostawić im przestrzeń, by zaczęli myśleć i werbalizować to, co mają w głowie i w sercu – mówi Maria Rogaczewska, doktorantka w Instytucie Socjologii UW, która była gościem piątkowego panelu o tożsamości współczesnych kobiet i mężczyzn, a także jedną z prowadzących warsztaty.

    Dobra odpowiedź

    W tym roku kolejny raz starsi campowicze mogli skorzystać z oferty zajęć przygotowanej w „Strefie 18 plus”. Zdaniem sióstr salezjanek, prowadzących warsztaty, to świetny pomysł, by trafić na jednym festiwalu do młodzieży w różnym wieku. A przecież chodzi o to, by każdy coś wyniósł z tych 4 dni przed nowym rokiem szkolnym. – Wydaje mi się, że Campo Bosco stara się odpowiedzieć na potrzeby duchowo-tożsamościowe. Tu Kościół chce pomóc budować tożsamość młodych ludzi, którzy nie mają może jeszcze świadomości, że często ulegają „kolonizacji idei”, o której mówi papież – uważa s. Iwona Szymanik. – Młodzi są tu traktowani po partnersku i są zaproszeni do dialogu. Inna kwestia, na ile oni to wykorzystają, bo przecież mogą być tylko biorcami albo współtwórcami – dodaje Maria Rogaczewska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół