• facebook
  • rss
  • Nie zasmucił

    dodane 02.07.2015 00:00

    O spowiedzi w przełomowych i krańcowych sytuacjach mówił ks. Jan Kaczkowski.

    Znany i doceniany za swą działalność dyrektor Hospicjum im. św. o. Pio w Pucku, autor książek „Szału nie ma, jest rak” i „Życie na pełnej petardzie”, bioetyk i teolog był gościem ostatniego spotkania cyklu FWW w płockiej farze. Przez całą niedzielę głosił też kazania na Mszach św. Ks. Jan, który sam siebie nazywa żartem „onkolocebrytą”, mówił w nich o swojej chorobie – glejaku mózgu, ale, jak zaznaczył, nie po to, by kogoś zasmucać i epatować swoim nieszczęściem. Wyjaśniał m.in., dlaczego nie da się zaciągnąć na Msze o uzdrowienie, i jak cieszyć się życiem wbrew wszystkiemu.

    Podczas wieczornego spotkania w farze (z powodu dużej liczby słuchaczy odbyło się w kościele) wyjaśniał, w jakich momentach swojego życia człowiek potrzebuje spowiedzi generalnej. Zdaniem ks. Kaczkowskiego, są to przede wszystkim spowiedzi przedślubne, w momentach popadnięcia w grzech ciężki i przed śmiercią. W tych ostatnich, z racji swoich obowiązków, uczestniczy najczęściej. – Fascynujące są ludzkie sumienia, niezwykłe, niezbadane. Kiedy ludzie są w agonii, zachowują przytomność, kiedy wiedzą, że śmierć się zbliża, zasadniczo nie kłamią, poza sytuacjami naprawdę patologicznymi – mówił ks. Kaczkowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół