• facebook
  • rss
  • Maryja i prorocy

    oprac. ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 25/2015

    dodane 18.06.2015 00:00

    Wiara. Matka Boża – zawsze ta sama, jedyna i najlepsza – po 40 latach powraca do Kościoła płockiego w znaku Jasnogórskiej Ikony Nawiedzenia. Wtedy jej peregrynacji towarzyszyli Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński i kard. Karol Wojtyła. Odczytujemy na nowo ich przesłanie wypowiedziane przy wizerunku Czarnej Madonny.

    Pierwsze nawiedzenie rozpoczęło się 30 listopada 1975 r. w Przasnyszu, w kościele ojców pasjonistów. Uczestniczył w nim prymas Stefan Wyszyński. Wtedy jasnogórski obraz nawiedzenia przybywał do nas z diecezji włocławskiej. Tłumy wiernych, szczelnie wypełniające sanktuarium Matki Bożej Przasnyskiej, ze wzruszeniem witały Czarną Madonnę i słuchały słów Prymasa Tysiąclecia.

    Wiecie, kto do was przyszedł?

    – Długą już drogę odbyła Maryja w kopii obrazu jasnogórskiego, zanim przybyła do diecezji płockiej [wtedy nasza diecezja była 23. z kolei diecezją, która przeżywała nawiedzenie – przyp. red.]. Zadaniem tego obrazu jest nawiedzenie całej ziemi polskiej, aby wszystkie serca naszego narodu złożyły należny hołd Królowej Polski, Bogarodzicy Dziewicy, Bogiem sławionej Maryi – mówił prymas. Zwracając uwagę na miejsce uroczystości – kościół ojców pasjonistów – przypomniał, że w życiu i posłannictwie Maryi najwznioślejszy był moment, „gdy stała pod krzyżem Jezusa”. – To, co nas najbardziej wzrusza w dziejach Kalwarii, to pamięć umierającego Chrystusa o swej Matce. Doznał Jej macierzyńskiego serca i zapragnął, aby stało się to udziałem wszystkich. Widząc pod krzyżem umiłowanego swego ucznia Jana, powiedział do niego, wskazując na Maryję: „Oto Matka twoja!”, a do Matki swojej, ukazując Jej Jana: „Oto syn Twój”. Chciał niejako przez to pouczyć nas wszystkich, abyśmy dostrzegli i Matkę, i Syna. (...) Jezus, oddając Matce swego umiłowanego ucznia Jana, w jego osobie oddał nas wszystkich. To jest ta radosna chwila Kalwarii. – Maryja spełnia swoje posłannictwo do dziś. Ona wie, że jest Matką. Jest Matką matek, które rodzą, i Matką ich dzieci. Jest Matką Kościoła i Matką całej rodziny ludzkiej. Jest Matką... w nieskończoność. I będzie Nią zawsze. – Patrząc dziś na najlepszą naszą Matkę, która przebyła ogromny szmat drogi przez polską ziemię w ciągu tylu lat wędrówki z diecezji do diecezji, z parafii do parafii, możemy powiedzieć, że zadanie swoje wypełnia Maryja nieustannie, albowiem stale przypomina nam Jezusa i Jego naukę. – A któż to jest Jezus? Czy to jest wróg, gorszyciel, krzywdziciel? Czy może kłamca, oszust, złodziej? Broń Boże! Wybaczy mi Chrystus Pan to pytanie, bo wy z doświadczenia religijnego wiecie, że jest to Syn Boży, który przyszedł zgładzić grzechy świata. On nie po to jest na świecie, by mnożyć grzechy, lecz aby zgładzić grzechy świata. Dlatego bać się Go mogą tylko ludzie, którzy sami są pełni grzechu. Lecz nawet tacy, którzy pełni byliby grzechów niewiary i nienawiści, nie powinni się bać Chrystusa, bo jest On ojcem miłosierdzia i wszelkiego pocieszania, nawet dla tych, którzy uważają się za Jego wrogów. Taki jest Chrystus. On na tej ziemi zakłada królestwo, które nie jest z tego świata. To jest królestwo wieczne, powszechne, królestwo prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju. Królestwo, przez które prowadzi nas do Ojca Niebieskiego, odpowiadające wszystkim pragnieniom i tęsknotom człowieka. – Dzieci Boże! Gdy dziś do Przasnysza przyszła Maryja w obrazie nawiedzenia, możemy powtórzyć słowa: „To najporządniejsza z kobiet, jakie świat zna”. I nie trzeba się Jej wstydzić, nie trzeba się Jej lękać, bo to jest Matka. Trzeba Ją uczcić, jak tylko umiecie, chociaż wiemy, że na Jej cześć składają się wieki wszystkich narodów i ludów. I do końca świata będą Ją zwać błogosławioną. – Maryja jako Matka wypełnia najlepiej ze wszystkich matek swoje zadanie. Do Niej należało przygotować Chrystusa na krzyż, dać Mu Ciało i Krew, aby miał co ofiarować za nas Ojcu. Ona wychowała w Nazarecie Dziecię i Młodzieńca tak, że wszyscy, nawet uczeni w Piśmie, dziwili się Jego mądrości. Gdy 12-letni Jezus wyrwał się z pielgrzymującego orszaku, wracającego ze świąt, wrócił do świątyni jerozolimskiej i zasiadł między doktorami, wszyscy zdumiewali się mądrości Jego słów. – O, gdyby wszystkie matki ludzkie tak wychowały swoich synów i córki, jak to uczyniła Maryja z Nazaretu, jakaż to byłaby wielka radość dla Kościoła, narodu, ojczyzny i państwa! I my tego pragniemy. Dlatego okazujemy wam wzór najlepszej nauczycielki i wychowawczyni. Niech więc nauczyciele i wychowawcy widzą w Niej skuteczną pomoc w ich zaszczytnym i odpowiedzialnym zadaniu w narodzie. Niech się Jej nie boją, niech przyjmą Ją jako swoją wspomożycielkę i współpracowniczkę. – Maryja nie przyszła do Przasnysza wszczynać rewolucji. Przyszła uczyć nas służenia sobie nawzajem. Wspaniałym wyrazem i symbolem służby jest ten obraz, który już zszarzał od wędrówki poprzez kilka tysięcy parafii, jakie nawiedził w naszej ojczyźnie. – Wiecie teraz, kto przyszedł do Przasnysza i po co tutaj przyszedł. I wierzycie w to wszystko. Mógłbym wam, dzieci Boże, o tym nie przypominać, bo wy to wiecie. Mamy wspólnego ducha wiary, który nas łączy i jednoczy. Z ufnością dążymy ku Maryi i nie lękamy się Jej. A znając Ją, pragniemy, aby Ona cały naród polski uczyła ducha sprawiedliwości, miłości i pokoju; aby ukazywała cenę życia każdego rodzącego się Polaka; aby była wzorem najlepszej nauczycielki i wychowawczyni, potrzebnej narodowi, by wypełnił swoje zadanie. – Każdy, kto rozumny, sprawiedliwy i nie zacietrzewiony, kto ma umysł szeroko otwarty, ten rozumie i uzna to. A wtedy nie trzeba będzie z waszych feretronów wycierać imienia Polski, ale raczej krwią własną wypisać jej imię przy Bolesnej Matce, stojącej pod krzyżem. Potrzeba bowiem, aby jak na Kalwarii Chrystusa Krew wzięta z Maryi obmyła grzechy świata, tak by dzisiaj obmyła grzechy całej naszej ojczyzny, każdej diecezji i parafii, każdego miasta i każdej wsi. Będziemy się modlili, aby umocniło się w was zrozumienie takiej właśnie służby Maryi.

    Jest Bóg i czegóż ci więcej!

    W uroczystościach w Przasnyszu nie mógł wziąć udziału kard. Karol Wojtyła z Krakowa. W okolicznościowym telegramie napisał: „Będę się szczególnie modlił, by Ta, która jest wszechpośredniczką łask, wypraszała jak najwięcej łask dla wszystkich, którzy o nie proszą i na nie zasługują. Żałuję tylko tego, że z powodu moich prac w Rzymie nie będę mógł osobiście oddać należnej czci i hołdu Jasnogórskiej Pani na bliskim i zawsze mi drogim Mazowszu”. Przyszły papież przybył jednak rok później, 6 listopada 1976 r., na uroczystość zakończenia peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej po diecezji płockiej. Mówił wtedy w kazaniu m.in.: – W czasie swojej pierwszej peregrynacji do domu św. Elżbiety i Zachariasza Maryja przyniosła w sobie Boga, Zbawiciela świata. Tak się zaczęło Jej wielkie posłannictwo życiowe, taka też jest do dzisiaj Jej apostolska misja wobec ludzkości, narodów, człowieka – przynosić Boga, dawać Jezusa. Jest to pełnia, szczyt apostolstwa. Maryja przynosi ludziom Boga-Potęgę i Zbawienie, a Bóg daje nam siebie przez Maryję – Matkę, aby się do nas jeszcze bardziej przybliżyć. Za to należy się Bogu i Maryi najwyższa wdzięczność. Odpowiednikiem tego pierwszego Nawiedzenia było inne – zesłanie Ducha Świętego na Maryję i apostołów zgromadzonych w Wieczerniku jerozolimskim. Jak z łona Maryi wyszedł Bóg-człowiek, Zbawiciel świata, tak w obecności Maryi w Wieczerniku wyszedł Kościół zbawiający, który stale rośnie i prowadzi misję apostolską. Przez to zbawcze nawiedzenie Maryja mówi nam – jest Bóg i czegóż ci więcej! Posłannictwo apostolskie Maryi w obrazie jasnogórskim wędrującym po Polsce jest równocześnie Boskie i ludzkie, bardzo osobiste i społeczne. Ona daje nam Boga i oczekuje od nas dawania wyraźnego świadectwa o Nim – mówił w płockiej katedrze kard. Wojtyła. Więcej na: plock.gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół