• facebook
  • rss
  • Jak duży posiłek

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:00

    W tym przypadku odpada wypoczynek w pięciogwiazdkowym hotelu, całodzienne plażowanie i inne atrakcje. Rekolekcje letnie – czy to jeszcze działa?

    Ładowanie duchowych akumulatorów, odpoczynek z Bogiem, wyjście na pustynię duszy – tak określają czas rekolekcji ich uczestnicy, związani z różnymi wspólnotami. Jest co najmniej kilka ważnych powodów, dla których co roku w letnie miesiące decydują się na taki wyjazd.

    Wyrwać czas dla Boga

    – Rekolekcje to taki duży posiłek, bo my się możemy na nich nakarmić słowem Bożym. A to nasz pokarm na wieczność. Dzięki temu możemy potem kruszyć mury, ten beton, jaki napotykamy w życiu codziennym, w naszych środowiskach – przekonuje Leszek Gołębiewski z Płońska, który razem z żoną Ewą jest w Domowym Kościele, czyli rodzinnej gałęzi Ruchu Światło–Życie. Oaza wakacyjna to dość wymagające rekolekcje; 15 dni, napięty program, obowiązki w diakoniach. – Nasza wiara jest w ogóle wymagająca; potrzeba wyrzeczeń i pracy nad sobą. Jesteśmy ludźmi ochrzczonymi, jako chrześcijanie musimy coś z siebie dać. Ciągle jesteśmy wezwanie do dawania świadectwa. Darmo dostaliście, darmo dawajcie – mówi pan Leszek.

    Monika Sumlińska jeszcze kilka lat temu wolałaby spędzić urlop na zwykłym, „świeckim” wyjeździe, ale z czasem zaczęła odkrywać dobrodziejstwo takiego duchowego wypoczynku. – Teraz ubolewam, że w tym roku nie dostanę tyle wolnego, żeby wybrać się na rekolekcje. To jest dla mnie taka szansa wyrwania czasu tylko dla Boga. Tam nie ma tego codziennego zabiegania. Rekolekcje przypominają wyjście na pustynię. To też zmierzenie się z ciszą – wyznaje Monika, która jest w Ruchu Rodzin Nazaretańskich i opiekuje się grupą młodzieżową.

    Młode małżeństwo z Płocka, Aleksandra i Jakub byli w ubiegłym roku na dziesięciodniowych rekolekcjach Wojska Gedeona, zorganizowanych dla rodzin przez tę wspólnotę po raz pierwszy. Poza codzienną Mszą św. i konferencją uczestnicy mieli sporo wolnego czasu dla siebie i na aktywny wypoczynek. No dobrze, tylko czym to się różni od normalnego, „świeckiego” wyjazdu? – Na rekolekcjach jest jednak z góry założony rytm; każdego dnia spotykamy się na nich z konkretnymi tematami, z konkretnym słowem Bożym. Według mnie to bardzo fajna forma rekolekcji, bez przeładowania treścią. Jednoczenie ta treść wystarczała na długo; nosiło się ją praktycznie przez cały dzień i weryfikowało podczas różnych zajęć. Dla mnie to była szkoła wiary. Nawet codzienne czynności, spacery, czy zwykła gra w siatkówkę pokazywały nam coś i czegoś nas o sobie uczyły – wspomina Aleksandra Koszewska.

    To były swego rodzaju rekolekcje z ikoną, bo uczestnicy medytowali nad treścią, która skupiała się wokół przedstawienia św. Jana Apostoła, spoczywającego na piersi Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. – Próbowaliśmy zobaczyć w niej siebie; czy potrafimy tak objąć Jezusa i trwać przy Jego sercu – wyjaśnia Aleksandra.

    Punkt przyjęty jednogłośnie

    Letnie wyjazdy na rekolekcje są ważne, bo stanowią część formacji ruchów katolickich, ale wypoczywać z Bogiem w sercu trzeba zawsze, przekonują członkowie różnych wspólnot. – Często zdarza się, że wyjeżdżamy też razem poza rekolekcjami. Mamy takie postanowienie, że codziennie idziemy razem na Mszę św. To był punkt przyjęty przez nas jednogłośnie. Po prostu uważamy, że od Pana Boga nie ma odpoczynku – przekonuje Ewelina Kinalska, studentka, zaangażowana w RRN, a także projekt ewangelizacyjny „Świadomość”, realizowany przez grupę młodzieży z Płocka, pod opieką ks. Jacka Gołębiowskiego. – Myślę, że kluczem do takiego przeżywania wiary jest szukanie wspólnoty. Jeśli chodzę do kościoła, nawet co niedzielę, ale nie widzę wokół siebie Kościoła żywego, to nic mi nie to da – dodaje.

    – Jeśli wiara jest dla kogoś obowiązkiem, to w czasie urlopu będzie miał odpoczynek od tego obowiązku. Jeśli jest pragnieniem, wtedy pragnienie zabiera się wszędzie ze sobą – zwraca uwagę Monika Sumlińska.

    Według Aleksandry z Wojska Gedeona nikogo nie przekonają do chodzenia do kościoła żadne argumenty, jeśli brakuje w sercu Boga. – Jeśli masz Go w sercu, jeśli tym żyjesz na co dzień, to pójdziesz do kościoła i w wakacje, na urlopie.

    Więcej informacji na temat wakacyjnych wyjazdów na: plock.gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół