• facebook
  • rss
  • Wyrośnie wieża Miłosierdzia

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:00

    Nareszcie ruszają prace przy budowie kościoła w miejscu objawień Pana Jezusa św. s. Faustynie Kowalskiej.

    Wszystko dzieje się wokół miejsca, o którym precyzyjnie jest powiedziane: „W tym miejscu, w tym domu 22 lutego 1931 roku s. Faustyna Kowalska ujrzała Pana Jezusa Miłosiernego”. Pisze przede wszystkim sama święta: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa...”. Teraz, po kilku latach żmudnych prac przygotowawczych, rusza rozbudowa. Powstaną nowy kościół, kaplica adoracji, wieża i dom pielgrzyma.

    Miejsce godne i funkcjonalne

    – Wszystko będzie realizowane według koncepcji dialogu dwóch wież: obok istniejącej gotyckiej wieży Małachowianki powstanie wieża Miłosierdzia, wzniesiona dokładnie w miejscu, gdzie znajdowała się cela św. s. Faustyny. 26-metrowa wieża będzie miała podobny kształt i proporcje jak wieża dawnej kolegiaty – mówi architekt Jacek Jaśkowiec.

    – Celem rozbudowy naszego sanktuarium jest godne zaznaczenie miejsca objawień Pana Jezusa, aby było ono uszanowane i wyróżnione. Chcemy też spełnić oczekiwania pielgrzymów, którzy przybywają do tego miejsca. Chodzi więc o to, aby wszystko było funkcjonalne: będą kościół i kaplica adoracji, poniżej muzeum i sale spotkań, dom pielgrzyma. Nie mamy wiele miejsca, ale projekt intensywnie wykorzystuje przestrzeń – mówi s. Mirosława Ratter, przełożona płockiego domu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Okazałość przyszłej budowli będzie można podziwiać od ul. Piekarskiej, nie od Starego Rynku, skąd nową budowlę zasłaniają istniejące już kamienice.

    – Sanktuarium będzie przede wszystkim skromne, funkcjonalne i ukryte. Na zewnątrz, oprócz wieży i absydy kościoła, nie będzie okazałych form architektonicznych. One będą widoczne wewnątrz – wyjaśnia Jacek Jaśkowiec. – Jest to zgodne z duchem św. s. Faustyny, która we wnętrzu, w sercu szukała Boga i była prostą zakonnicą – dodaje siostra przełożona.

    – Dlatego ten projekt jest wielofunkcyjny. Nie wyraża się tyle na zewnątrz, co w swym wnętrzu. Na początku prac były problemy z posadowieniem budowli, dlatego trzeba było wykonać wiele ekspertyz, m.in. geologicznych. Chodziło w nich m.in. o stabilność skarpy i poziom wód gruntowych, i czy nasza inwestycja nie spowoduje osiadania sąsiednich budynków. Ważne były więc opinia i zgoda wydane przez geologa i konserwatora zabytków; sanktuarium będzie przecież w bezpośrednim sąsiedztwie Małachowianki, tuż przy Starym Rynku, na historycznej skarpie – mówi architekt.

    Budowa będzie przebiegała w dwóch etapach: będą wzniesione kościół z kaplicą, a następnie dom pielgrzyma. Odwiedzający więc rozbudowane sanktuarium będą wchodzić głównym wejściem od ul. Piekarskiej, czyli od strony Wisły, do recepcji w domu pielgrzyma, a następnie do sali spotkań, do muzeum albo bezpośrednio do kościoła czy kaplicy adoracji. W nowej przestrzeni zaprojektowano wiele mniejszych pomieszczeń, antresoli – po prostu miejsc, gdzie będzie można się pomodlić, wyspowiadać, spotkać. Warto zwrócić uwagę, że pozostanie również stare wejście do sanktuarium od strony Starego Rynku. Na placu wewnętrznym przed kościołem będzie przestrzeń na większe celebry i modlitewne spotkania.

    W tym roku jest planowane zakończenie prac podziemnych. – To są bardzo kosztowne, choć niewidoczne prace. Z pomocą Bożą i dzięki ludzkiej hojności będziemy chcieli te prace wykonać – mówi s. Mirosława.

    Zanim budowa – umartwienie

    Jest to już trzeci projekt rozbudowy sanktuarium, ale, jak się wydaje, to właśnie ta koncepcja zostanie zrealizowana. Powierzchnia użytkowa nowego kościoła i kaplicy będzie wynosiła 2500 mkw.

    Będzie to już szósta świątynia zaprojektowana przez Jacka Jaśkowca, architekta z Ciechanowa, który do tej pory z powodzeniem zaprojektował kościoły w Ciechanowie, Skępem i Zielonej Ciechanowskiej oraz kaplice w Sadykrzu w parafii Obryte i w Białobrzegach k. Płocka.

    – Trudne i wymagające były początki tej budowy. Ale pozwala nam to zrozumieć św. s. Faustyna, która w „Dzienniczku” zapisała taką radę bł. ks. Michała Sopoćki – mówi s. Mirosława. Fragment jest następujący: „Bez pokory nie możemy się podobać Bogu. Ćwicz się w trzecim stopniu pokory, to jest nie tylko się nie tłumaczyć i uniewinniać, jak nam coś zarzucają, ale cieszyć się z upokorzenia. Jeżeli te rzeczy, które mi mówisz, prawdziwie od Boga pochodzą, to przygotuj duszę swoją na wielkie cierpienia. Spotkasz się z nieuznaniem, z prześladowaniem – będą na ciebie patrzeć jak na histeryczkę, dziwaczkę, ale Bóg łaski Swojej nie poskąpi. Prawdziwe dzieła Boże zawsze napotykają na trudności i nacechowane są cierpieniem. Jeżeli Bóg będzie chciał coś przeprowadzić, czy wcześniej, czy później przeprowadzi, pomimo trudności przeprowadzi, a ty tymczasem uzbrój się w wielką cierpliwość (nr 270)”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół