• facebook
  • rss
  • Wehikuł czasu

    dodane 21.05.2015 00:00

    Jedenaście obiektów otwartych do zwiedzania, pokazy filmowe, koncerty, nocny spacer po starówce z przewodnikiem i przejazd ciuchcią – to wszystko dostępne było w jeden wieczór.

    Stosując się do hasła Nocy Muzeów: „Nie śpimy! Zwiedzamy!”, można było się porządnie nachodzić po Płocku, w dodatku licząc się z tym, że pewnie i tak nie uda się zobaczyć wszystkiego. Oferta Nocy Muzeów staje się coraz bogatsza, głównie dlatego, że przestaje ograniczać się do placówek ściśle wystawienniczych.

    A i te poza pokazaniem bogatych i cennych zbiorów muszą na ten wieczór zadbać o dodatkowe atrakcje, które na dłużej przykują uwagę niektórych z tysięcy zwiedzających. Obowiązkowo trzeba było zajrzeć na początku do płockich muzeów i galerii sztuki. W secesyjnej kamienicy Tumska 8 o pełnych godzinach rozpoczynał się program słowno-muzyczny w wykonaniu aktorów Teatru Dramatycznego. Siedząc przy stolikach na patio Muzeum Mazowieckiego, można było poczuć klimat dwudziestolecia międzywojennego i najlepszych kabaretów literackich tamtych lat, bo teksty prezentowane przez aktorów wyszły spod pióra samych Skamandrytów. Przejście do Muzeum Diecezjalnego oznaczało jeszcze dalszą podróż w czasie. Na dziedzińcu dawnego zamku, dziś Opactwa Pobenedyktyńskiego trwała żywa lekcja historii zorganizowana przez Chorągiew Husarską Koronnej Ziemi Mazowieckiej, natomiast w samej siedzibie muzeum do północy odbywał się pokaz pisania ikon, w wykonaniu Katarzyny Kobuszewskiej i pań skupionych w jej Pracowni Ikonograficznej w Płocku. W nowoczesnym, wręcz transowym klimacie stworzonym przez graną na żywo muzykę elektroniczną, można było zwiedzać wystawę fotografii Elżbiety Dzikowskiej, prezentowaną w Płockiej Galerii Sztuki. W ten jeden wieczór, do północy samo Opactwo Pobenedyktyńskie, gdzie mieści się Muzeum Diecezjalne, odwiedziło około 3 tys. gości; to więcej niż było podczas ubiegłorocznej imprezy. Przed Małachowianką, w której kilka miesięcy temu zakończono prace w auli, ustawiały się tak długie kolejki do zwiedzania, że mniej wytrwali po prostu rezygnowali. Niesłabnącym zainteresowaniem cieszyła się też oferta Książnicy Płockiej, która zafundowała swoim gościom podróż w czasie do epoki PRL, z akcentem na czytelnictwo tego czasu. Ideą było nawiązanie do historii tego budynku, gdzie kiedyś mieścił się wydział oświaty i kultury Komitetu Wojewódzkiego PZPR, a przygotowana oferta, wyjaśniali pracownicy biblioteki, została dobrana tak, by nikogo nie dotknąć, lecz by powspominać czasy „Przekroju”, „Kronik Filmowych”, szarego papieru, kawy zbożowej, zabawy w gumę i skakankę. Innymi słowy, czasy dzieciństwa i młodości wielu zwiedzających. – Jest super! Świetnie się bawiliśmy – tak mówiło wielu po wyjściu z płockiej biblioteki, gdzie, faktycznie PRL, nabrał klimatu bliskiego filmom Barei (notabene, w Sali Kolumnowej można było obejrzeć fragmenty „Misia”). Poza Książnicą Płocką i Małachowianką, można było zwiedzać także bazylikę katedralną (o jej przebudowach opowiadał proboszcz ks. Stefan Cegłowski), ratusz, Wieżę Ciśnień, Teatr Dramatyczny i Małachowiankę. Specjalną ofertę przygotował też płocki „Ekonomik” i Stowarzyszenie Klub Sportowy „Grot”. Wszystko po to, by lepiej poznać historię płockiego grodu i jego zabytków i w nietypowej godzinie nocnej inaczej spojrzeć na dziedzictwo przodków, jak uzasadnia koordynator wydarzenia – Płocka Lokalna Organizacja Turystyczna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół