• facebook
  • rss
  • Tkanina jak witraż

    Wojciech Ostrowski

    |

    Gość Płocki 16/2015

    dodane 16.04.2015 00:00

    Kultura. – Nie myślałem, że jest możliwe tak dobre funkcjonowanie grupy o takiej rozpiętości wiekowej. A jednak... – mówi Tomasz Jakubowski.

    Wzaciszu Pracowni Batiku „Mamut” w Miejskim Domu Kultury w Przasnyszu pracuje w skupieni kilka osób. Chciałoby się powiedzieć: malują, ale batik to bardziej złożona technika plastyczna, polegająca na stopniowym nakładaniu na tkaninę roztopionego wosku i nurzaniu jej w barwniku. Woskowanie i farbowanie można powtarzać wiele razy, jeśli chce się osiągnąć bogatszy efekt. Batik pozwala na tworzenie barwnych i zaskakujących kompozycji, które szczególnie pięknie wyglądają podświetlone słońcem.

    Powstają wtedy niezwykłe efekty wizualne przypominające witraże. Jadwiga Chmielewska tworzy właśnie portret chrześniaka na jego 18. urodziny. Gimnazjalistka Paulina Borczak kończy wizerunek niemieckiego aktora Tila Schweigera. Swietłana Sindoczan, nauczycielka muzyki, pracuje nad portretem kompozytora Nikołaja Rimskiego-Korsakowa...

    Muzyka odlana z wosku

    W jaki sposób tak niezwykła i oryginalna technika plastyczna, pochodząca z południowo-wschodniej Azji, trafiła na Mazowsze i wspaniale się rozwinęła? Głównym tego „sprawcą” jest instruktor plastyki, Tomasz Jakubowski, który stworzył i od 9 lat prowadzi pracownię „Mamut”. Zaciekawiły go niezwykłe właściwości batiku i jego estetyka, więc postanowił go bliżej poznać. Zorganizował pracownię. Po serii prób i eksperymentów zaczęły powstawać pierwsze prace, które pokazywano podczas różnych imprez. Zdjęcia niektórych z nich posłużyły jako oprawa graficzna tomiku poezji „Sopel słońca” Grzegorza Walczaka. W 2012 roku odbył się Przasnyski Plener Batiku, pierwsza taka impreza w kraju, na którą przyjechało kilkunastu wybitnych artystów. Oprócz wystaw odbywały się także wykłady i pokazy filmów dokumentalnych. Honorowymi gośćmi były dr Maria Wrońska-Friend, znana badaczka batiku z Australii, oraz dr Katarzyna Schmidt-Przewoźna, specjalistka od barwienia naturalnego. Podczas Dnia Otwartego stworzyć własne prace mogli wszyscy chętni – dzieci, młodzież, dorośli. O przasnyskim plenerze napisało brytyjskie pismo branżowe „Batik Guild”, a jedna z prac Tomasza Jakubowskiego trafiła do kolekcji dr Wrońskiej-Friend i jest prezentowana w Australii. – Teraz naszym najcenniejszym tworem jest kolekcja „Muzycy w batiku” – mówi pan Tomasz. – Ona, można powiedzieć, dokonała przełomu, otworzyła nam możliwości eksponowania naszych prac i dała masę pozytywnych emocji oraz znakomitych kontaktów i znajomości. W ramach projektu powstała kolekcja kilkudziesięciu batików ukazujących wielkie postacie świata muzyki. Można ją było zobaczyć nie tylko w Przasnyszu, ale też m.in. w Warszawie, Ciechanowie, Mławie, Żurominie, Lidzbarku i Lublinie, gdzie pracownia „Mamut” już kilkakrotnie przeprowadziła także warsztaty batiku.

    Batik w kościele

    W ramach kolejnego dużego projektu „Ikona – Batik – Inspiracje” powstało kilkadziesiąt prac inspirowanych malarstwem religijnym. – Ikony to bardzo uniwersalny temat, podobnie jak nasza pierwsza kolekcja muzyków. Chcieliśmy spróbować czegoś dającego większą swobodę wyrazu niż portret. Wielu naszych uczestników zajęć od dawna było zafascynowanych estetyką oraz głębokim religijnym przekazem, jaki niosą ze sobą te święte obrazy. Decyzja podjęta została za zgodą całej grupy uczestniczącej w zajęciach – wyjaśnia pan Tomasz. Chęć bliższego poznania tego niezwykłego malarstwa skłoniły pracownię do zorganizowania wcześniej warsztatów pisania ikon. Inspirowane nimi batiki zaprezentowano m.in. w przasnyskim kościele ojców pasjonistów podczas ubiegłorocznego Festiwalu „Fabryka Światła”. – Mamy dwie godne uwagi kolekcje. Ale za największy sukces uważam to, że udało się stworzyć miejsce, gdzie naprawdę spora grupa przasnyszan i nie tylko może realizować swoje pasje artystyczne, do tego w miłej przyjacielskiej atmosferze – mówi twórca pracowni.

    Pokolenia dla sztuki

    W ciągu kilku lat istnienia „Mamuta” jego uczestników połączyły silne więzi. W pracowni panują dość swobodne i przyjacielskie, niemal rodzinne relacje. Uczestników zajęć integrują wspólne przedsięwzięcia jak: wystawy czy warsztaty oraz spotkania wigilijne, wielkanocne, bale karnawałowe i sylwestrowe. Dużym wyzwaniem i niezwykłym doświadczeniem, które jeszcze silniej połączyło grupę, była praca przy tworzeniu muralu na budynku dawnego kina „Światowid” w Przasnyszu, podczas Festiwalu Fabryka Światła. Jego malowanie odbywało się pod presją czasu, przez kilka dni i nocy. Efekty tej pracy będzie można podziwiać przez lata. Co ciekawe, pracownia skupia osoby w bardzo różnym wieku – od gimnazjalistów do emerytów. Wśród dorosłych są nauczyciele, psycholog, grafik komputerowy i fryzjer. – Nie myślałem, że jest możliwe tak dobre funkcjonowanie grupy o takiej rozpiętości wiekowej – a jednak. Myślę, że wszyscy doceniają swobodę działania, jaką daje pracownia. Pracujemy raczej spokojnie, bez napięć i stresów, wspomagamy się i to zarówno w sprawach dotyczących pracowni, jak również w sprawach osobistych – przyznaje pan Tomasz. Grupa liczy obecnie kilkanaście osób, ale od początku istnienia pracowni przewinęło się już około stu uczestników. Niektórzy są od samego początku, inni pojawili się, aby wykonać jedną lub kilka prac. Są też osoby, które przychodzą tak po prostu, by się napić kawy, trochę porozmawiać, pobyć z innymi. Nie brakuje też planów na przyszłość. Będą kolejne wystawy, być może także za granicą, warsztatów pisania ikon, czynny udział w Festiwalu Fabryka Światła 2015. – Chcielibyśmy również dać początek nowej kolekcji – być może będzie to coś związanego z naszym miastem. Na pewno nie spoczniemy na laurach – podkreśla twórca pracowni.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół