• facebook
  • rss
  • Nie być separatystą

    dodane 12.03.2015 00:00

    Co zrobić, by wspólnoty i ruchy kościelne nie były grupami wzajemnej adoracji, ale adoracji Pana, otwartymi na innych ludzi?

    Zwykle jest tak, że idziemy razem „do roboty”, ale w praktyce okazuje się, że każdy chce wybrać swoje narzędzia. Dlatego trzeba najpierw mieć wspólne doświadczenie wiary, doświadczenie Kościoła. Jest to ważny moment, który poprzedza misję ewangelizacyjną – przekonywał bp Grzegorz Ryś z Krakowa podczas pierwszego sympozjum Ruchu Światło–Życie naszej diecezji.

    Wydarzenie, zorganizowane przez Diakonię Jedności oazy, koncentrowało się na pytaniach, do czego Kościół potrzebny wierzącym i jak odkrywać charyzmat jedności. Zastanawiano się także nad środkami i formą Nowej Ewangelizacji oraz propozycjami poszczególnych ruchów i wspólnot.

    Kościół potrzebny czy nie?

    – Nie chcemy być sami w ewangelizacji. Nam Polakom jednak zawsze bliżej jest do indywidualizmu w wydaniu jednostkowym, ale może być też indywidualizm w wydaniu grupowym – „wspólnotowy indywidualizm”, co może brzmi paradoksalnie, ale takie nie jest. Wygląda to tak, że możemy ewangelizować, ale jeśli jest to w ramach naszej wspólnoty; z innymi nie potrafimy. Czasem nawet w naszym nurcie nie potrafimy wspólnie ewangelizować. Można też mówić o programowej samotności konfesyjnej – zauważył bp Grzegorz Ryś, który był jednym z gości sympozjum oazowego w Płocku. To postawa, przekonywał, daleka od świadectwa pierwotnego Kościoła, które znamy z Dziejów Apostolskich i z doświadczeń świętych Piotra i Pawła. Co więcej, biskup z Krakowa nazwał takie myślenie „separatystycznym” anty-świadectwem; w ewangelizacji musi je zastąpić myślenie wspólnotowe. Jaki obraz głoszenia kerygmatu, czyli podstawowych prawd wiary, wyłania się z kart Ewangelii? W Dzień Pięćdziesiątnicy, wyjaśniał gość sympozjum, garstka apostołów – czyli ten pierwszy Kościół, po wyjściu z Wieczernika – budzili zadziwienie i prowokowali pytania wśród tysięcy pielgrzymów, którzy przyszli do Jerozolimy. Gdy napełnieni Duchem świętym mówili obcymi językami, wszyscy zastanawiali się, dlaczego tak się dzieje. – Często zwracam uwagę; nie głoście kerygmatu, jeśli nie ma pytań! Jest pytanie, wtedy warto odpowiadać. Ta mała wspólnota, po wyjściu z Wieczernika daje do myślenia tysiącom, które przybyły do Jerozolimy. Ci ludzie mieli doświadczenie, że w czymś uczestniczą; mieli doświadczenie wspólnoty, zapośredniczone przez tę małą wspólnotę – ten pierwszy Kościół. My przywiązujemy dużą wagę do indywidualnego świadectwa, a lekceważymy świadectwo wspólnoty. Zobaczcie, co robi takie świadectwo! – przekonywał bp Ryś.

    Robimy to od dawna

    Do sympozjalnej dyskusji zostali zaproszeni przedstawiciele ruchów i wspólnot, którym często stawia się zarzut zamknięcia, bycia swoistym „Kościołem w Kościele”. Z takimi wątpliwościami muszą się mierzyć często wierni, formujący się w duchu charyzmatu Kiko Arguello. Wojciech Kaczmarek, przedstawiciel Drogi Neokatechumenalnej przypomniał w Płocku, że grupy neokatechumenalne, za zgodą biskupów, głoszą katechezy w kościołach. Wyjaśniał też, czym w ogóle jest Droga Neokatechumelana. – Nie jest ona ruchem, ale jest pewną rzeczywistością w rozwoju. Stolica Apostolska uznała ją jako pewną formację, i dała temu wyraz, zatwierdzając statut. Droga ma spowodować wzrost łaski chrztu, tego co jest już w nas. Na charyzmat ewangelizacyjny samego Ruchu Światło–Życie zwrócił uwagę bp Adam Wodarczyk, jego moderator generalny. Kolejny następca sługi Bożego o. Franciszka Blachnickiego, przypomniał, że wezwanie do głoszenia kerygmatu jest od początku wpisane w tożsamość Ruchu, stale jest obecne w jego programie formacyjnym. Z wyraźnymi oznakami tego charyzmatu mamy do czynienia w historii oazy już w latach 70. i 80. XX wieku. Są to m.in. pierwsze rekolekcje ewangelizacyjne, głoszone przez ks. Blachnickiego w 1976 roku, na podstawie Ewangelii Janowej. To także przyjęty w 1977 roku system formacji deuterokatechumenalnej, oparty na obrzędach chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych. To także plan wielkiej ewangelizacji Polski, ogłoszony w 1980 r., a inspirowany słowami i czynami w pierwszym miesiącu pontyfikatu Jana Pawła II. Dzisiaj, przypomniał moderator, oazowicze także podejmują różne działania ewangelizacyjne, skierowane do różnych grup wiekowych, jak choćby inicjatywa Randka Małżeńska, adresowana do małżonków. W ostatnich latach w Ruchu wypracowano też najnowsze dwa programy przygotowania ewangelizatorów. – Przez ostatnie osiem lat miałem okazję zwiedzić Polskę wzdłuż i wszerz. To było ciekawe, że spotkałem wielu ludzi, którzy mówili mi – jestem w innym ruchu, wspólnocie, ale moja ewangelizacja, moje wejście w wiarę dokonywało się w Ruchu Światło–Życie. To pokazywałoby bardzo ważną prawdę, że Ruch formuje do zaangażowanego życia w Kościele. Dla większej części ten Ruch był szkołą chrześcijaństwa – mówił bp Wodarczyk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół