• facebook
  • rss
  • Wszyscy jesteśmy spokrewnieni


    dodane 23.10.2014 00:00

    O Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku, o jego nadziejach i wyzwaniach, z ks. rektorem dr. Markiem Jaroszem rozmawia ks. Włodzimierz Piętka.

    Ks. Włodzimierz Piętka: Rozpoczął się nowy rok akademicki, już 421. w historii seminarium diecezji płockiej. Z jakimi nadziejami nasza diecezjalna uczelnia wchodzi w nowy rok pracy i formacji?


    Ks. Marek Jarosz: Naszą nadzieją jest 13 nowych alumnów przyjętych na pierwszy rok. Na pierwszych dwóch latach studiuje filozofię 24 kleryków – to prawie połowa wszystkich alumnów. Napawa mnie nadzieją fakt, że mimo różnych, niesprzyjających dziś okoliczności młodzi ludzie odpowiadają na głos powołania. Drugą nadzieją jest zbliżająca się w naszej diecezji peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Myślę, że będzie to czas odnowy duchowej dla nas wszystkich, również dla seminarium. Trzecią nadzieją rektora i całego seminarium jest duchowa spuścizna, którą pozostawił nam zmarły przed czterema miesiącami ks. Piotr Błoński. We wspólnocie seminaryjnej zostawił on swój duchowy testament. Od chwili pojawienia się jego choroby zaczęły się u nas „półtoraroczne rekolekcje”. Przeżywali je zarówno klerycy, jak i księża. U wielu zaowocowały one pogłębieniem wiary i nawróceniem.


    Choć seminarium jest uczelnią wyższą, ma jednak swoją specyfikę. Mieszkają tu obok siebie klerycy studenci, księża profesorowie i wychowawcy. Są sale wykładowe i kaplica, egzaminy i rekolekcje. Jak tę szkołę zrozumieć, zwłaszcza w kontekście krytycznych opinii, pojawiających się ostatnio w mediach?


    Realizujemy to wszystko, co spełniają inne uczelnie wyższe w Płocku: tu dokonuje się kształcenie na poziomie wyższym, tu istnieje środowisko naukowe, które organizuje sympozja, spotkania, dyskusje i publikuje swe osiągnięcia naukowe. Ale mamy też coś, co nas wyróżnia i czym możemy się pochwalić: w tym miejscu świętość nie jest nam obca. Księża profesorowie, wychowawcy i klerycy mieszkają razem, na co dzień nie brakuje więc nam przykładów kapłańskiego życia. Widzimy i uczymy się, w jaki sposób wiarę godzi się z normalnym życiem. Tak było np. ze zmarłym niedawno ks. prof. Tadeuszem Żebrowskim.


    Co jest najtrudniejsze dla nowych kleryków, którzy wchodzą w życie seminarium? 


    Myślę, że doświadczają oni zderzenia swoich marzeń i pragnień z własnymi możliwościami. Z jednej strony są nastawieni na bardzo szlachetne cele, ich motywacja jest bardzo uczciwa, a z drugiej zderzają się z własną niemocą i z bagażem przeszłości. Pochodzą z tego świata, który jest wokół nas, i nie są pozbawieni jego obciążeń. Żeby stać się prawdziwym uczniem Jezusa, muszą to wszystko przepracować, bo w życiu duchowym zmiany nie zachodzą automatycznie, ale są owocem zmagania i ciężkiej pracy. Czasami brakuje im wytrwałości, ale wielu pokazuje swą wielkoduszność i wytrwałość.


    W jaki sposób płockie seminarium wychowuje i uczy modlitwy?


    Kontynuujemy to, co Kościół sprawdził przez wieki: modlimy się psalmami. W taki sposób zaczynamy i kończymy każdy dzień. Drugim sposobem naszej modlitwy jest medytacja słowa Bożego: wtedy nie tylko czytamy, ale także słuchamy głosu Boga, aby odczytać Jego wolę. Trzecim cennym elementem modlitwy naszej wspólnoty jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Na cichą modlitwę przed Jezusem Eucharystycznym przychodzą klerycy i księża profesorowie. Modlimy się razem i to autentycznie nas łączy. Cały bieg studiów w seminarium jest osadzony w ramach modlitwy. Codzienna nauka jest poprzedzona i zwieńczona modlitwą. Żeby zrozumieć sens seminaryjnej formacji i stawianych wymagań, należy go widzieć w kontekście wielkiej modlitwy wspólnoty.


    Często słyszymy zachętę, aby również świeccy modlili się za seminarium. A wydawać by się mogło, że jest to sprawa wyłącznie księży…


    Seminarium przypomina wielopokoleniowy dom. W dobrze funkcjonującej rodzinie wszyscy są odpowiedzialni za to, co tworzą. I tak powinien podchodzić do seminarium każdy ksiądz i wierny świecki w naszej diecezji. W jakimś sensie wszyscy jesteśmy z seminarium spokrewnieni: każdy ksiądz bezpośrednio, bo stąd wyszedł, a świeccy pośrednio, bo spotyka się w parafii z pracą duszpasterską naszych księży. To nas powinno mobilizować zawsze do większej modlitwy za seminarium i o powołania do kapłaństwa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół