• facebook
  • rss
  • Chciał, by Płock był piękny

    Agnieszka Kocznur, Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 41/2014

    dodane 09.10.2014 00:00

    Był pierwszym niekomunistycznym prezydentem Płocka i ostatnim wojewodą płockim. Zmarł 30 września w wieku 59 lat.

    Gdy w ostatnich tygodniach w ciężkim stanie leżał w szpitalu, wiele osób modliło się za jego zdrowie. Płocczanie prosili niemal o cud.

    Andrzej Drętkiewicz zmarł w ubiegły wtorek, na krótko przed północą. Pozostawił żonę Małgorzatę i dwóch synów. Dawni współpracownicy i znajomi mówią o nim, że odszedł człowiek kryształowy, który troszczył się o dobro mieszkańców i pamięć historyczną. Był absolwentem Instytutu Okręgowego Politechniki Szczecińskiej oraz ekonomii w Szkole Głównej Planowania i Statystyki. W 1980 roku zaczął pracować jako konstruktor w Stoczni Rzecznej w Płocku. W tym czasie też wstąpił w szeregi „Solidarności”. Po transformacji ustrojowej w 1989 roku został wybrany na pierwszego prezydenta miasta Płocka i tę funkcję pełnił przez półtora kadencji, od 1990 do 1995 r. To właśnie on, jako prezydent, przyjmował Jana Pawła II w czasie jego papieskiej wizyty. W 1997 roku, z rekomendacji Akcji Wyborczej „Solidarność”, objął stanowisko wojewody płockiego i pełnił tę funkcję do czasu reformy administracyjnej, do 1998 roku. Później pracował m.in. jako dyrektor ds. handlowych w PKN Orlen. Do końca był samorządowcem, pracując jako główny księgowy w Miejskim Zespole Obiektów Sportowych w Płocku. – W mojej pamięci Andrzej Drętkiewicz zapisał się jako człowiek wysokiej kultury osobistej, bardzo kompetentny i uczciwy – mówi Kazimierz Cieślik, który przez pięć lat współpracował z nim jako wiceprzewodniczący Rady Miasta Płocka. – Niezwykły był w nim autentyzm działania i troski o dobro mieszkańców naszego miasta. Sądzę, że to, iż nasz płocki samorząd łatwiej przechodził proces tamtej głębokiej transformacji ustrojowej, zawdzięczać można także niezwykłej pracowitości i rozległej wiedzy prezydenta Andrzeja Drętkiewicza. On bardzo cenił też wartość rodziny i to było widoczne na różne sposoby. Byłem wówczas prezesem Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i widziałem jego radość z sukcesów osiąganych przez naszą organizację rodzinną. Pomagał nam uruchomić poradnię rodzinną oraz kursy komputerowe dla dzieci i młodzieży. Kiedy był ostatnim wojewodą płockim, autentycznie interesował się funkcjonującą przy wojewodzie Radą ds. Rodziny, której wtedy przewodniczyłem. Udzielał jej wsparcia. Jako jeden z nielicznych wojewodów w 1998 roku powołał urząd pełnomocnika ds. rodziny. Na co dzień był człowiekiem głęboko religijnym, przykładającym dużą wagę do wychowania swoich dwóch synów. Wiem, że idąc rano do pracy, codziennie zachodził na Mszę św. do kościoła – wspomina Kazimierz Cieślik. – O Andrzeju Drętkiewiczu mogłabym opowiadać godzinami. Wiele zrobił dla nas, płocczan – mówi Anna Kozera, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Pomocy im. św. Brata Alberta w Płocku, wówczas radna miejska. – Darzyłam go wielką sympatią, był dla mnie i innych radnych prawdziwym autorytetem. Od początku nasza współpraca układała się bardzo dobrze. W tej chwili wszyscy bardzo bolejemy nad tym, co się stało, ale pamiętamy go jako człowieka bardzo ofiarnego, oddanego mieszkańcom i nam, jako radnym – wspomina. Dodaje też, że zawsze pamiętał o dzieciach. – Przyszedł kiedyś do mnie, gdy prowadziłam już Stowarzyszenie Brata Alberta, i prosił, abym coś zrobiła dla dzieci. Wspomógł nas finansowo i tak rozpoczęła się „Kromka chleba”. Przychodziło około setki bardzo biednych, głodnych dzieci. On właściwie to wszystko zapoczątkował. Był społecznikiem, ale zawsze pozostawał w cieniu. Był niesłychanie pracowity. Pamiętam, że światła w jego prezydenckim gabinecie zwykle świeciły się do północy, on cały czas pracował – wspomina. Andrzej Drętkiewicz dobrze znany był także z troski o miejsca pamięci narodowej. Za jego prezydentury, w 1993 roku, powołany został Miejski Komitet Ochrony Pamięci Narodowej, którego przewodniczącym był Zenon Dylewski. – To Andrzej Drętkiewicz zlecił wykonanie badań archeologicznych w poszukiwaniu szczątków gen. Z. Padlewskiego. Z jego inicjatywy w 1998 roku na miejscu straceń został postawiony krzyż bohaterów powstania styczniowego 1863 r. Był też wydawcą solidarnościowej książki „17 miesięcy”, którą rozprowadzał do płockich szkół – wylicza Zenon Dylewski. Jednocześnie przyznaje, że cechą szczególną Andrzeja Drętkiewicza była postawa kreowania działań obywatelskich, ale nigdy w pojedynkę, zawsze „wciągał” do współpracy innych, m.in. „Solidarność”, płocczan, harcerzy. – Cechowała go głęboka religijność, wrodzona uczciwość, zdolność do poświęceń i bezinteresowna spolegliwość dla poniżonych, wykluczonych i chorych. Był po prostu dobrym człowiekiem. Odszedł nagle, z czym nie mogę się pogodzić. Tyle jeszcze pracy zostało do wykonania – mówi Dylewski, który współpracował z Drętkiewiczem od ponad 20 lat. – Takich śladów troski o pamięć historyczną pana Andrzeja jest bardzo wiele. Jednym z wielu jest kalendarium historyczne Płocka; jest także zwyczaj zapalania zniczy przez 63 dni przy XII stacji Płockiej Patriotycznej Drogi Krzyżowej przed Stanisławówką, by upamiętnić powstanie warszawskie – mówi ks. dr Kazimierz Kurek, salezjanin z parafii św. Stanisława Kostki w Płocku. – Znałem go od momentu, kiedy został prezydentem. Dookoła słyszało się opinie, że jest to wielka postać. Według mnie to był kryształowy człowiek, a przynajmniej na pewno dążący do ideału – wspomina płocki fotograf Jan Waćkowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół