• facebook
  • rss
  • Noc i moc

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 36/2014

    dodane 04.09.2014 00:00

    Sześć godzin czuwania i modlitwy o świętość dla rodzin i o nowe powołania zgromadziły po raz drugi młodzież w Oborach.

    Trzymajcie się blisko krzyża i płonących pochodni – radził na początku Drogi Krzyżowej o. Mariusz Płuciennik, dyrektor Karmelitańskiego Ośrodka Powołań i organizator oborskiego spotkania. – Liczy się tylko miłość, tylko Jezus – powtarzała za św. Teresą od Dzieciątka Jezus krakowska aktorka Izabela Drobotowicz-Orkisz, która przedstawiła monodramat o świętej z Lisieux.

    Potrzebny Cyrenejczyk

    Ogólnopolskie spotkanie, zorganizowane po raz drugi przez Karmelitańskie Centrum Powołaniowe, zgromadziło o wiele większą liczbę uczestników niż w roku ubiegłym. – Przyjechało około 160 osób z różnych części kraju. Byli uczestnicy karmelitańskich rekolekcji powołaniowych, młodzież z parafii Ostrowite wraz z ks. proboszczem Pawłem Waruszewskim, wspólnota Ewangelizacyjny Projekt Artystyczny z Warszawy, członkowie wspólnoty „Sychar”, osoby z Warszawy, Gdańska, Torunia, Włocławka, Płocka i Przasnysza – mówi o. Mariusz Płuciennik. Około północy dróżkami oborskiej kalwarii szła Droga Krzyżowa. W ciszy i w ciemnościach, gdy pochodnie oświetlały tylko krzyż i kolejne stacje, wybrzmiewały ważne pytania i modlitwy, które odczytała krakowska aktorka Izabela Drobotowicz-Orkisz, założycielka Teatru „Hagiograf” im. św. Teresy od Dzieciątka Jezus. – Szymon Cyrenejczyk niósł krzyż. Przymuszono go, ale niósł. Nie zaniechał. Grzech zaniechania to rak toczący współczesną duchowość chrześcijańską. Po co się angażować w Akcję Katolicką, skoro jestem katolikiem? Po co włączać się w życie publiczne, skoro ja i tak swoje wiem najlepiej? Po co dawać na biednych, skoro ja ciężko pracuję i nikt mi nic nie daje? Po co iść w niedzielę do kościoła, skoro Msza św. jest w radiu i w telewizji? Stale jesteśmy otoczeni podszeptami szatana, który podsuwa swoje kolejne „po co?”. I tak oto z powodu moich zaniechań musi się trafić jakiś Cyrenejczyk, który pomoże Ci, Jezu, dźwigać krzyż, bo ja nie chcę… – wybrzmiało rozważanie przy piątej stacji Drogi Krzyżowej. – Jezu, dwa tysiące lat temu nie wypowiedziałeś tak popularnego dziś zdania: „To wasz problem, czy pójdziecie do nieba czy do piekła”, lecz oddałeś życie za nas wszystkich – rozważano przy jednej z kolejnych stacji. Mszy św. przewodniczył o. Mariusz Płuciennik. – Piotr Apostoł musiał się nauczyć, że słowa wypowiedziane Jezusowi muszą stać się życiem. To zadanie również dla nas: aby słowa wyznania wiary przełożyły się na naszą historię, abyśmy zaprosili Jezusa tam, gdzie do naszego życia nie został jeszcze zaproszony – mówił o. karmelita w czasie homilii.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół