• facebook
  • rss
  • Pachnie historią

    Marek Szyperski

    dodane 20.08.2014 23:26

    Na polu bitwy sprzed 94 laty modlono się za poległych w obronie ojczyzny. Następnie w inscenizacji historycznej przypomniano wydarzenia z 1920 roku.

    Tablica z nazwą "Sarnowa Góra” widniała na jednej z tablic warszawskiego Grobu Nieznanego Żołnierza w II Rzeczypospolitej. Usunięta wraz z innymi, „nieprawomyślnymi” w PRL-u – wróciła ponownie w III Rzeczypospolitej. "Sarnowa Góra” - nazwa miejscowości, na polach której w sierpniu 1920 r. Wojsko Polskie stoczyło krwawy bój z Armią Czerwoną.

    W tej bitwie zginęło ok. 900 polskich żołnierzy, dlatego od kilku lat dobrą tradycją staje się uczczenie ich pamięci przez religijno-patriotyczne uroczystości. Odbyły się one tradycyjnie przy tablicy upamiętniającej zmagania sprzed 94 lat. Rozpoczęła je Msza św. sprawowana przez ks. kan. Janusza Kochańskiego, proboszcza parafii Sońsk. Był apel poległych, awanse dla żołnierzy rezerwy, podziękowania dla osób, instytucji i firm wspierających armię i organizowane w Sarnowej Górze uroczystości. Liczne delegacje złożyły kwiaty pod tablicą pamiątkową, a żołnierze z jednostki w Przasnyszu oddali salwy honorowe.

    Tłumy widzów obejrzały widowisko przygotowane przez rekonstruktorów m.in. z Ciechanowa, Przasnysza, Mławy, Czernic Borowych. Tak jak w sierpniu 1920 r. Sowieci nacierali, Polacy się bronili i kontratakowali. Płonęły chaty, padali ranni i zabici, cierpiała ludność cywilna. I tak jak w sierpniu 1920 r. nasi żołnierze odparli wroga.

    Widownia nagrodziła uczestników gromkimi brawami. - Byłam pierwszy raz na takim przedstawieniu historycznym – mówiła nam Marta Racka z Ciechanowa. - Dzięki takim inscenizacjom możemy ”dotknąć” historii. Możemy być bliżej niej, bo coraz mniej jest jej w polskiej szkole. - Dzięki tego typu rekonstrukcjom historycznym historia staje się bardziej atrakcyjna dla młodego pokolenia – dodał jej mąż Jerzy.

    Na placu boju tak jak przed rokiem pojawił się ”gen. Władysław Sikorski” czyli Sławomir Jodełka z Grupy Historycznej Dawny Garnizon Modlin. - Generał był naprawdę w Sarnowej Górze i dokonywał przeglądu wojska – mówi Sławomir Jodełka. - Jak grać generała? Robię to już trzeci raz. Trzeba się do niego fizycznie upodobnić. Oglądałem dużo zdjęć, czytałem o nim dużo. Chciałbym już zagrać zwykłego żołnierza. Choć gdy odtwarzam rolę generała, to nie jest tylko tak, że paraduję w ładnym mundurku. Muszę wszystkiego dopilnować na polu boju, pirotechników, żeby nikt nie zginął. Jako zwykły żołnierz będę wykonywał czyjeś komendy, będę dowodzony przez kogoś, kto będzie odpowiadał za mnie.

    Sławomir Jodełka dodaje, że rekonstrukcja to zabawa dużych chłopców w wojnę. - To jest ciąg organizacyjny: każdy musi wiedzieć, co robić w danym momencie, żeby to wyglądało wiarygodnie. Tak jak rok temu - ”gen. Sikorski” przyjechał na pole bitwy oryginalnym fordem T, należącym do Andrzeja Szwejkowskiego, prezesa Polskiego Banku Spółdzielczego w Ciechanowie. - To wielka przyjemność być kierowcą ”gen. Sikorskiego” - komentował Andrzej Szwejkowski.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół