• facebook
  • rss
  • O Bogu do świtu

    Agnieszka Kocznur, Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 29/2014

    dodane 17.07.2014 00:00

    Wśród kilkunastu namiotów na Reggaelandzie swój punkt miała Przystań Miłosierdzia. Jej ewangelizatorzy docierali do uczestników przez cały czas trwania festiwalu.

    Inicjatywa Przystań Miłosierdzia wystartowała razem z największym w Polsce festiwalem muzyki reggae – Reggaelandem. Na tej imprezie występowały zagraniczne gwiazdy i legendy polskiego reggae. Wśród nich także Darek „Maleo” Malejonek, lider formacji Maleo Reggae Rockers i ambasador płockiego festiwalu. – To dla mnie bardzo zaszczytna funkcja, jestem zachwycony tą imprezą. Reggaeland ma naprawdę ogromny potencjał, a organizatorzy są mu oddani całym sercem – mówił o festiwalu.

    Głosić do końca

    60 ewangelizatorów Przystani odróżniały od kolorowego tłumu miłośników muzyki jamajskiej charakterystyczne błękitne koszulki z hasłem tej akcji: „Duch przychodzi z mocą naszej słabości”. Niektórzy, żeby łatwiej nawiązać kontakt, zakładali tekturowe tabliczki z intrygującymi napisami. – Najlepszy był ten, który nosiła jedna z naszych koleżanek: „Chcesz poznać mojego Tatę?” – opowiadają wolontariusze Przystani Miłosierdzia. Na ewangelizację podczas Reggaelandu przyjechali z różnych stron Polski: z Lublina, Poznania, Siedlec, ze Śląska. Była też mocna reprezentacja płockiej Szkoły Nowej Ewangelizacji, a także naszych lokalnych wspólnot: Petroklezji, Laboratorium Wiary, Wojska Gedeona. Towarzyszyli im księża i klerycy. Wśród nich ludzie po znakomitej zaprawie na Przystanku Jezus. – Jeśli ktoś autentycznie spotka Chrystusa, to nie zatrzyma tego doświadczenia tylko dla siebie. Ci ludzie szukają takiego miejsca, gdzie będą mogli się tym dzielić. Oczywiście dzielą się tym z rodziną, przyjaciółmi, ale słuchają też wezwania Kościoła, by iść głosić Ewangelię. To, co tu odczytujemy, to taki znak czasu – mówił nam ks. Grzegorz Zakrzewski, ewangelizator z Przystani. Jej wolontariusze uczestniczyli wcześniej w warsztatach, na których poznawali, czym są muzyka reggae i rastafarianizm; jakie wartości i duchowość ze sobą niosą oraz jak rozmawiać z uczestnikami festiwalu. Jak zaznaczał ks. Grzegorz w rozmowie z GN, ideą Przystani nie jest odciąganie młodzieży od słuchania muzyki, udziału w koncertach; raczej chcą jej towarzyszyć i zapraszać do spotkania z Chrystusem. Ewangelizacja w piątek, podczas pierwszego dnia Reggaelandu, trwała prawie do czwartej nad ranem. Podczas Przystani w płockiej farze trwały modlitwa i adoracja, natomiast w namiocie na plaży ewangelizatorzy modlili się publicznie koronką i różańcem.

    Szpital dla grzeszników

    – Zgłosiłem się na ewangelizację, bo mocno biorę sobie do serca słowa Jezusa o nauczaniu. Przychodząc tutaj i rozpoczynając posługę właśnie w tej formie, nie mogę mieć konkretnych oczekiwań, bo Bóg ma poczucie humoru, więc i tak się okaże, że wyjdzie z tego zupełnie coś nieoczekiwanego – mówił Jędrzej Wieloch z Poznania. – Trzeba mieć oczy szeroko otwarte i zobaczyć te miejsca oraz tych ludzi, których Bóg akurat w tym konkretnym dniu stawia obok nas. Tak naprawdę wyzwaniem jest to, by dostrzegać w swojej codzienności obszary, które można ewangelizować i chyba tym się głównie zajmuję. Chodzi o to, aby rozmawiać z innymi na temat Boga, bo być może od dłuższego czasu nie mieli do tego okazji – dodał poznaniak. – Ewangelizacja to nie jest usilne nagabywanie kogoś w myśl: „A teraz będę ciebie tłukł tym Jezusem po głowie, aż po prostu zlecisz”. Muszę pokazać, że ja też jestem zwyczajnym człowiekiem. Myślę, że trochę tego brakuje, bo Kościół to nie muzeum dla świętych. Kościół to szpital dla grzeszników. My chcemy to pokazać ludziom, że tak samo jak ksiądz, siostra zakonna, a także świeccy jesteśmy po to, by prowadzić do Chrystusa – mówił Karol, młody ewangelizator z Mysłowic. Podobnie patrzą na tę misję Joanna i Ewa, ewangelizatorki ze Szkoły Nowej Ewangelizacji w Płocku.– Chcemy pokazać, że jesteśmy normalnymi ludźmi, mamy swoje słabości, a jednak Pan Bóg nas kocha i przychodzi do nas ze swoim przebaczeniem. Wyjaśniamy im podstawowe pojęcia, bo oni na przykład nie rozumieją, czym jest Kościół i że sami go też tworzą. Nie znają Boga; kiedy mówimy im, że Jezus żyje, że jest z nami tutaj, to dla nich jest coś niepojętego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół