• facebook
  • rss
  • Jak rzeźbi się talent?

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 28/2014

    dodane 10.07.2014 00:00

    Historia. Janko Muzykant nie był tylko literacką fantazją Henryka Sienkiewicza. Gdy poznamy biografię Bolesława Biegasa, wydaje się, że podobna historia wydarzyła się w Koziczynie, niedaleko Ciechanowa, pod koniec XIX wieku.

    Właśnie mija 60 lat od śmierci wybitnego artysty, rzeźbiarza, ciągle zbyt mało znanego na północnym Mazowszu. Krytycy sztuki uważają jednak, że od kilkunastu lat wraca moda na Biegasa. Warto poszukać jego dzieł w okolicach Ciechanowa i w Płocku, bo jest on artystą wciąż do odkrycia.

    – Z zapisków Kazimierza Askanasa wiemy, że w Płocku w pewnym okresie panowała moda na symbolizm. Wtedy w domach zamożnych płocczan pojawiło się wiele rzeźb francuskich twórców wysokiej klasy, a wśród nich oryginały i kopie rzeźb Bolesława Biegasa. Askanas pisze o szczególnej popularności Biegasa w Płocku w pierwszych latach XX stulecia. Ciekawe, czy oryginały lub kopie jego rzeźb, jakie w pierwszych latach XX stulecia posiadali płocczanie, przetrwały do dziś? Czy w ciszy i zapomnieniu, na strychu lub w piwnicy, spoczywa nieodkryta dotąd rzeźba jego autorstwa? – mówi Szymon Zaremba, kurator wystawy o Biegasie, którą przez ostatni miesiąc można było oglądać w Płocku.

    Figurki z gliny

    Artysta urodził się 29 marca 1877 w Koziczynie niedaleko Ciechanowa. Jego właściwe nazwisko brzmiało „Biegalski”. Rodzice z całą pewnością nie byli pochodzenia chłopskiego. Ojciec Bartłomiej Biegalski, urodzony w 1841 roku w Ciechanowie, był dobrym skrzypkiem, założył orkiestrę, która grała na weselach i różnych uroczystościach wiejskich. Matka Eleonora, z domu Wichrowicz, pochodziła z Koziczyna. Bolesław miał trójkę rodzeństwa. Dzieciństwo spędził na wsi, pasąc bydło. Ojciec i młodszy brat zmarli tego samego dnia – 3 marca 1886 roku. W związku z przewlekłą chorobą ojca po jego śmierci rodzina poważnie się zadłużyła i, jak później wspominał sam Biegas, „dłużnicy wszystko z domu zabrali i skrzypce, nawet pamiątkę drogą”. W 1884 roku zaczął tworzyć pierwsze figurki z gliny. – Szczęściem Biegasa było, że spotkał na swej drodze dobrych ludzi, którzy mu pomogli: ks. proboszcza Aleksandra Rzewnickiego z Koziczynka, lekarza Franciszka Rajkowskiego z Ciechanowa, hrabiego Adama Krasińskiego z Opinogóry i Aleksandra Świętochowskiego z Gołotczyzny. Oni pomogli Biegasowi przejść z nędzy do sławy – mówił w czasie otwarcia wystawy o artyście w Płocku Szymon Zaremba. Właśnie w 1895 roku woźnica ks. Aleksandra Rzewnickiego zauważył kilka drewnianych figurek 16-letniego Biegasa i pokazał je swemu proboszczowi. Ten go wezwał i dla pełnego określenia jego uzdolnień artystycznych zlecił wykonanie portretu hr. Adama Krasińskiego z Opinogóry. Portret był na tyle dobry, że ks. Rzewnicki organizował zbiórkę pieniędzy wśród księży z pobliskich parafii, aby umożliwić Bolesławowi naukę w Warszawie u snycerza Antoniego Panasiuka, który kierował pracownią sztuki kościelnej, wykonującą posągi i meble głównie dla wiejskich kościołów. Bolesław terminował tam półtora roku, ale był źle traktowany. Nie mógł tworzyć własnych dzieł, nie pobierał żadnych nauk, był analfabetą. W 1896 wrócił więc do Koziczyna, dokąd dotarł chory i skrajnie wyczerpany. Na 1896 rok datowane jest  popiersie ks. Rzewnickiego, przechowywane obecnie w zbiorach muzeum diecezjalnego w Płocku, prawdopodobnie jedna z niewielu, jeśli nie jedyna zachowana rzeźba Biegasa wykonana w drewnie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół