• facebook
  • rss
  • Dotknął ich święty

    dodane 17.04.2014 00:00

    W jaki sposób spotykaliśmy Jana Pawła II? Niektórzy mieli okazję uczynić to osobiście, inni to wyśpiewali. Pamiątki i wspomnienia, nasze talenty i zasłuchanie w nauczanie Jana Pawła II ponownie prowadzą na spotkanie z papieżem, ale już w chwale ołtarzy.

    Tadeusz Wyszyński dobrze pamięta tamte wysokie schody, prowadzące do ołtarza z płockiej pielgrzymki papieskiej, po których wchodził w kolumnie osób niosących dary. Antonina Wiśniewska ze znanego zespołu „Moja Rodzina” używa swych talentów wokalnych, aby coś więcej powiedzieć o nowym świętym.

    Pogłaskał tę replikę

    – W pewnym momencie ja i kolega z Serocka, z którym niosłem dar od Rzemiosła Płockiego, poczuliśmy, jakby coś nas unosiło. Nie wiem, kiedy przebyliśmy dalszą drogę do ojca świętego. To były olbrzymie emocje – wspomina pan Tadeusz. A nieśli wówczas piękną replikę kwatery Drzwi Płockich, ze sceną ukrzyżowania, wykonaną z 9 kg. czystego srebra. Był pamiętny rok 1991. Pan Tadeusz, reprezentant zarządu płockiego Cechu Rzemiosł Różnych, był w komitecie organizacyjnym. Środowisko to zostało poproszone, by przygotować dar dla ojca świętego, który zostanie wręczony podczas Mszy św. na płockich błoniach. Ówczesny biskup diecezjalny Zygmunt Kamiński zaproponował, by była to kopia fragmentu Drzwi Płockich. Jak opowiada Tadeusz Wyszyński, dodatkowo Izba Rzemieślnicza w Warszawie nagłośniła tę inicjatywę wśród członków. Ktoś przekazał materiał – złom srebra, a sama replika została wykonana w stołecznej odlewni. O ramkę powleczoną czerwonym suknem, w którym umieszczono srebrną kwaterę, postarali się już sami płoccy rzemieślnicy. – Ojcu świętemu bardzo się podobał ten dar. Tak pogłaskał ten odlew. Pamiętam, jak dotknąłem jego dłoni. Była taka delikatna – opowiada płocczanin. Pokazuje zdjęcia, które są pamiątką tamtych chwil. Widać na nich długi sznur ludzi z darami; są i zdjęcia przy ojcu świętym, który dotyka srebrnej repliki; jest i fotografia z chwili odlotu papieża. Pan Tadeusz do dziś ma różaniec otrzymany wtedy od ojca świętego. – Na początku tej pielgrzymki padał straszny deszcz. A ludzi zgromadziły się rzesze. Martwiliśmy się, jak to będzie, ale gdy pojawił się Jan Paweł II, wyszło słońce. On zabrał deszcz – mówi Tadeusz Wyszyński. Jak tłumaczy, gdy Karol Wojtyła został wybrany na papieża, wszyscy bardzo się cieszyli. Ludzie chcieli doczekać chwili, kiedy będzie można uczestniczyć w spotkaniu z nim. I stało się w tamtym czerwcu 1991 r. – Ojciec święty miał dar trafiania do ludzkich serc. Zawsze będę powtarzał, że to niezapomniane dla mnie chwile –przyznaje Tadeusz Wyszyński.

    Papież w pokoju babci

    – Jan Paweł II zawsze był dla mnie kimś wyjątkowym. Pamiętam niedzielne obiady u babci, kiedy byłam małą dziewczynką i w pokoju u dziadków zawsze o 12.00 była transmisja „Anioła Pańskiego” z papieżem. Podchodziłam do telewizora i patrzyłam na postać, której głos zawsze poruszał moje serce. I nie chodziło tu o zwykłe wzruszenie. W jego głosie była jakaś siła, której nie potrafię opisać. Ta siła rozpalała we mnie nadzieję, pokój, i mimo że nie rozumiałam wszystkiego, barwa i intonacja głosu Karola Wojtyły dawały mi umocnienie, czułam się, jakby był blisko, w pokoju u babci, jak opiekuńczy dziadek, który dawał ciepło i bezpieczeństwo. I nawet kiedy jego głos był słaby, schorowany, zawsze odczuwałam w nim potęgę, wielkość jego prostego, mądrego serca – mówi Antonina. Opowiada, że zawsze ceniła w papieżu jego normalność, skromność i wielkie poczucie humoru. – On pokazał, że życie mimo trudów może być radosne i proste. Nigdy nie mówił, że „papieżowi nie wypada”. Po prostu spełniał swoje powołanie bycia prawdziwym człowiekiem, przez wiarę w ludzi ukazywał wiarę w Boga. Pokazywał, że trudności dnia codziennego są drogą do świętości, a głęboka relacja z Bogiem, siła modlitwy daje wzmocnienie na każdy dzień. Dla mnie Karol Wojtyła od zawsze był święty – zwraca uwagę Antonina. Kiedy papież zmarł, w jej rodzinnej parafii w Glinojecku zaczęto organizować papieskie apele. Ona, wraz z zespołem „Ichtis”, przygotowywała oprawę muzyczną czuwania. – Bardzo lubiłam wybierać też teksty do rozważań, które czytaliśmy wspólnie z przyjaciółmi, a które uświadamiały mi i rzucały światło na wiele spraw. Czułam, że jego śmierć jest kolejnym świadectwem, prawdą o tym, że przechodzimy tylko na drugi brzeg, bo on żyje w domu Ojca – mówi wokalistka zespołu „Moja Rodzina”. – Dwa lata temu napisała piosenkę o ojcu świętym. Papież potrafił bezgranicznie oddać Maryi wiele spraw i prosić o wstawiennictwo, a jednocześnie darzył Ją ogromnym szacunkiem. Traktował Ją jak matkę, która kocha wszystkich. Dlatego słowa refrenu mojej piosenki mówią o prostej relacji do Maryi, którą każdy z nas może „zbudować”, wołając do Niej nie tylko w chwilach kryzysu: „Totus Tuus, Maryjo, cały Twój, Maryjo, cała Twoja, o Maryjo. Bądź przy mnie Matko, wspieraj i naucz żyć tak, by nie bać się krzyża, a znosić go tak jak Ty, mężnie, odważnie, w zaufaniu. Choć też w rozpaczy, ale byłaś, trwałaś, nie zawróciłaś w trakcie Drogi Krzyżowej i tego mnie naucz…”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół