• facebook
  • rss
  • Pisanie jest jak Różaniec

    dodane 17.04.2014 00:00

    O symbolice kolorów, znaczeniu światła oraz o tym, czego uczy ikona, z Katarzyną Kobuszewską, założycielką Pracowni Ikonograficznej w Płocku i organizatorką warsztatów poświęconych tej sztuce, rozmawia Agnieszka Małecka.

    Agnieszka Małecka: Patrzymy na ikonę zmartwychwstania. Nie ma tu upadających strażników, Chrystusa z krzyżem, w chwale. Co nam mówi ikona nazywana „Noli me tangere”?

    Katarzyna Kobuszewska: Dla mnie to najbardziej ludzka, osobista scena. Wybrałam ten temat, jadąc na plener do Edynburga. Wahałam się, czy dam sobie z nią radę, ale pomyślałam, że to przedstawienie najbardziej do mnie przemawia z ikon wielkanocnych. Bardzo wymowna jest dla mnie klęcząca Maria Magdalena, jej smutek, ludzkie emocje odbijające się na jej twarzy i postać Chrystusa z gestem nie tyle odpychania, ile prośby: „Noli me tangere” – „Nie zatrzymuj mnie”. A ona, gdy Go rozpoznała, zwraca się do Niego ze słowami „Rabbuni” – „Nauczycielu”. Ta ikona, nawiązująca do ewangelicznej sceny spotkania Marii Magdaleny ze zmartwychwstałym Jezusem przy grobie, jest wczesnochrześcijańskim przedstawieniem spotykanym też powszechnie na Zachodzie. Jeśli przeanalizuje się twórczość renesansowych malarzy, to widać, że właściwie nie było artysty, który by nie brał się za ten temat.

    Ta ikona, tak jak inne, mieni się kolorami. Co oznaczają jej barwy?

    Himation Jezusa, czyli płaszcz, którym się owijali wtedy mężczyźni, jest świetlistobiały, bo ten kolor przynależy chwale Bożej. Natomiast Maria Magdalena zawsze przedstawiana jest w szacie krwistoczerwonej, symbolizującej jej wysokie pochodzenie. W tej ikonie ważny jest element zieleni, a więc drzewo oliwne i roślinność, która tworzy kobierzec. Zieleń w ikonie zawsze symbolizowała odrodzenie, nowe życie, a także łaskę Ducha Świętego. Pojawia się także złoto w tle, bo niebo na ikonach nigdy nie było niebieskie. Grób Jezusa to grota z czarną czeluścią, która przypomina pieczarę z przedstawień na ikonach Bożego Narodzenia. Czerń ma także konkretne znaczenie w ikonie. Zwykle symbolizuje otchłań, moce zła i grzech, dlatego tego koloru w ikonach jest najmniej. Czasem bywa wynikiem postarzenia się ikony, a nie świadomego użycia tego koloru przez ikonopisa. „Ikona to wypisane kolorami imię Boga”.

    Dlatego mówi się, że ikona jest malowana światłem.

    „Ikonę pisze się w świetle, w ikonie nie ma miejsca na światłocień. Jest tylko blask z góry Tabor, który ma przemieniać kontemplującego” – jak pisał o. Paweł Florencki. W ikonie światło bije niejako od wewnątrz, co również zawdzięczamy technice laserunku. Malujemy je także w formie bardzo jasnych blików, które są symbolem wewnętrznego rozświetlenia, opromienienia Bogiem. W ikonie perspektywa jest odwrócona. Można nawet powiedzieć, że to jest pewnego rodzaju surrealizm, czyli przedstawianie rzeczywistości, ale nie takiej, jaką widzimy.

    Dlaczego ikony opływają w złoto?

    Ono nie ma nic wspólnego z bogactwem, ale symbolizuje świętość, boskość. Dla nas ma także inną wartość. Modląc się przed ikoną i paląc przed nią świecę, która rozświetla partie wyzłocone, doświadczamy wyjątkowego wrażenia skupienia. W ikonie, w której człowiek kontempluje dany wizerunek, nic innego go nie rozprasza. To jest właśnie ta różnica między malarstwem zachodnim a wschodnim, że zachodnie czasem rozprasza swoim rozedrganiem, wielością elementów. Ikona poprzez kanon, także w tych bardziej dynamicznych przedstawieniach, pomaga skupić się na modlitwie.

    W ikonie nie tyle chodzi o piękno zewnętrzne, co wewnętrzne?

    Na pewno tak. Zawsze się powtarza, że to dzieło bardziej modlitewne niż artystyczne. Chociaż będziemy szukać w nich piękna estetycznego, to jednak wymiar modlitewny, to, jak odbieramy ikonę duchowo, jest najważniejsze.

    Podczas warsztatów w Pracowni Ikonograficznej powstawały ikony, które odwoływały się do jednego wzoru. Dlaczego więc każda z prac jest inna?

    Z jednakowego wzoru ikony, np. Mandylionu, mogą powstać tak różne wizerunki. Dlatego nie powinno się mówić, że ikona jest tylko kopią. Oczywiście my kopiujemy ją w sensie przeniesienia wzoru – podlinnika na deskę, ale tak naprawdę każdy coś nowego, swojego wnosi do danego wizerunku i to jest wielka wartość.

    Czy ikona zmienia człowieka? Pomaga zmartwychwstać?

    To trudne pytanie. Ikona pomogła zmartwychwstać mojej duchowości i zbliża do Boga. Praca nad ikoną wstrzymuje pędzący świat i pozwala skupić się nad pracą. To cicha modlitwa. Każdy jednak inaczej to przeżywa. Dużo prawdy jest w powiedzeniu, że ikona uczy pokory i cierpliwości, bo nie da się jej wykonać w dwa dni. Dla mnie ważną sprawą jest fakt, że pisze się ikonę dla kogoś albo w czyjejś intencji. To naprawdę dodaje niesamowitej energii. Choć po kilku godzinach pracy odczuwa się fizyczne zmęczenie, to jednak radość z powstawania kolejnych etapów jest ogromna. Ktoś porównał pisanie ikony do części Różańca – jest część bolesna, ale jest i radosna.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół