• facebook
  • rss
  • Pielgrzymka na dwóch kółkach

    Agnieszka Kocznur

    dodane 04.04.2014 17:30

    Trzech śmiałków - pasjonatów rowerów, wyrusza na dwóch kółkach z naszej diecezji do Rzymu, aby dotrzeć na kanonizację Jana Pawła II. Przed nimi ponad 2 tys. kilometrów i wiele nocy spędzonych pod gwiazdami.

    Z błogosławieństwem bp. Piotra Libery i pielgrzymim certyfikatem, ale też ku dużemu niepokojowi swych żon, wyjeżdżają do Włoch: Krzysztof Rybacki, Janusz Grzybowski i Waldemar Karpiński.
    Decyzję o pielgrzymce rowerowej na kanonizację Jana Pawła II podjęli wkrótce po ogłoszeniu jej daty. Choć początkowo mieli w planach inną podróż w sezonie wakacyjnym, to zwyciężyła wielka chęć uczestnictwa w tym rzymskim wydarzeniu.

    – Postanowiliśmy, że nasza pielgrzymka będzie votum za kanonizację papieża Polaka – wyjaśnia Krzysztof Rybacki z Płocka, członek Akcji Katolickiej. Jednocześnie przyznaje, że ta podróż będzie inna, niż jego wcześniejsze. – Najgorsze będą noce, bo będziemy musieli uważać, żeby nie przemarznąć. W kwietniu pogoda lubi płatać figle, dlatego musimy być przygotowani także na zimę. Dużym wyzwaniem będą Alpy w kwietniu, ale nie będzie żadnej taryfy ulgowej, jeśli trzeba będzie stawiać namioty na śniegu, to tak zrobimy. Jesteśmy na to przygotowani technicznie – dodaje.


    Trasa, którą muszą przebyć, biegnie przez czeską Pragę, Monachium, Bormio, Veronę, Pizę i wybrzeżem Półwyspu Apenińskiego przez Asyż do Rzymu. Liczyć będzie blisko 2100 km. - Po uroczystościach kanonizacyjnych pragniemy pojechać jeszcze na Monte Cassino, by złożyć kwiaty na grobach polskich żołnierzy poległych w bitwie w 1944 roku – dodaje pan Krzysztof.

    Wyjazd z Płocka cykliści zaplanowali na 5 kwietnia, po Mszy św. i złożeniu kwiatów pod pomnikiem Jana Pawła II. - W czasie takich długich wypraw mało korzystam z noclegów na campingach. Pozbawiłbym się największej przyjemności takich podróży i obcowania z naturą - mówi Rybacki. Cyklistów będą więc czekać noce gdzieś na skraju lasu, w większych zaroślach, aby za bardzo nie rzucać się w oczy.
    W 2012 r. Rybacki pokonał samotnie trasę do Rzymu. Jak mówi, nie był wtedy sam – bo zawsze jedzie z Panem Bogiem. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół