• facebook
  • rss
  • Dziewczyny niezwykłe

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 08/2014

    dodane 20.02.2014 00:00

    Dwie bohaterki powojennego podziemia odżywają na kartach kolejnej powieści Wacława Holewińskiego. Jedna z dziewcząt przeszła katownię UB, a druga obóz w Ravensbrück, a po wojnie odsiedziały swoje w PRL-owskim więzieniu.

    Gdy 11 listopada 2013 r. przyznawano Wacławowi Holewińskiemu główną nagrodę literacką im. Józefa Mackiewicza za książkę „Opowiem ci o wolności”, publicysta Rafał Ziemkiewicz określił ją słowami: „To jest prawda ducha tamtych ludzi, tamtej Polski, tamtej wiary i poświęcenia”.

    Laureat prestiżowej nagrody – pisarz, dawny opozycjonista, z wykształcenia prawnik – opowiadał o swojej publikacji w Płocku na zaproszenie Szkoły Podstawowej nr 23, a także na spotkaniu z czytelnikami w Książnicy. To już trzecia książka w jego twórczości poświęcona postaciom żołnierzy wyklętych, ale o tyle też wyjątkowa, że opisał w niej dwie bohaterskie dziewczyny – Marię Nachtman i Walentynę Stępkowską, czyli „Agatę” i „Platerówkę”. – Mam poczucie, że kobiety są strasznie niedoceniane w polskiej literaturze. Uważam też, że raczej nie ma powieści o konspirujących kobietach. A to były dziewczyny niezwykłe, których nie złamało żadne śledztwo. Takie postaci powinny być bohaterami naszych miast, mieć swoje ulice i pomniki – nie krył dla nich podziwu sam autor. Książka powstała na podstawie scenariusza filmowego, który Holewiński napisał dla serii przygotowywanej w TVP. Z powodu ciągłego zawężania projektu nie doszedł on do skutku, a scenariusz opowiadający o Marii Nachtman wciąż leży w archiwach telewizji. – Było mi bardzo szkoda tego materiału, który jednak nie wystarczał na książkę – wspominał Wacław Holewiński.

    Postanowił więc dodać do tej bohaterki i jej biografii drugą postać, która miała być w podobnym wieku, z doświadczeniem konspiracyjnym. Dzięki temu książka ma dwie protagonistki, których losy, chociaż niekoniecznie w rzeczywistości, w fabule literackiej przeplatają się. – Autor biografii zawsze staje przed dylematem, czy swoim bohaterom postawić spiżowy pomnik, czy ukazać je jako prawdziwych ludzi, z krwi i kości, z ich słabościami – przyznał Holewiński. W swojej książce, o czym mogli przekonać się czytelnicy, wysłuchując dwóch rozdziałów tej wyjątkowej biografii, ukazał Marię i Walentynę jako zwyczajne, a zarazem niezwyczajne dziewczęta. Więcej na www.plock.gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół