• facebook
  • rss
  • Na imię ma Zosia

    dodane 20.02.2014 00:00

    Przy płockim sanktuarium Bożego Miłosierdzia 12 lutego ktoś pozostawił małe dziecko.

    Było po godz. 13, na Starym Rynku panował gwar i przewijały się tłumy młodzieży, bo odbywały się próby przed wspólnym tańcem poloneza płockich maturzystów.

    Właśnie w tym czasie ktoś zostawił w oknie życia małe zawiniątko. Wtedy też w klasztorze włączył się alarm. Gdy do okna poszła odpowiedzialna za to miejsce s. Lucjana, znalazła noworodka. – Dziecko było spokojne, nie płakało, wydawało się zdrowe i zadbane. Obok niego była kartka z podanym imieniem: „Zosia” i datą urodzenia. Nie przypuszczałyśmy, że o takiej porze, w połowie dnia pełnego gwaru na rynku, ktoś mógłby zostawić noworodka – opowiada s. Lucjana, która z wykształcenia jest pielęgniarką. Zgodnie z procedurami, siostry wezwały pogotowie ratunkowe i policję. Dziecko zostało przekazane do szpitala wojewódzkiego na Winiarach, a policja zbadała okoliczności zdarzenia, choć nie będzie poszukiwać matki małej Zosi. – Odpowiadamy za dziecko od chwili pozostawienia go w oknie do momentu przekazania go do szpitala. W ten sposób odpowiedzialność ta jest zdjęta z matki, która zachowuje anonimowość. W najbliższych dniach sąd rodzinny rozpocznie procedurę przekazania dziecka do adopcji – wyjaśnia s. Lucjana. Siostry Matki Bożej Miłosierdzia dziękują za uratowany dar życia. – Cieszymy się, że to dziecko znalazło się w naszym oknie. To zdarzenie ukazuje sens tego miejsca i wartość życia, zwłaszcza słabych i bezbronnych – mówi s. Mirosława, przełożona płockiego klasztoru na Starym Rynku. Płockie okno życia istnieje od 25 marca 2009 roku. Mała Zosia jest pierwszym pozostawionym w nim dzieckiem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół