• facebook
  • rss
  • Spod serca na ołtarze

    Młodzież

    |

    Gość Płocki 49/2013

    dodane 05.12.2013 00:00

    Rozmowa z Marianną Popiełuszko

    Zmarła przed kilkunastoma dniami matka bł. ks. Jerzego najprawdopodobniej nigdy nie była w naszej diecezji. Wielu ją jednak spotkało. Młodzież z III LO odwiedziła ją w ubiegłym roku w jej domu. Jej spojrzenie i słowa, poczucie humoru i wielki pokój towarzyszyły stawianym pytaniom i jej odpowiedziom.

    Młodzież: Jakim synem i uczniem był ks. Jerzy? Czy sprawiał jakieś problemy?

    Marianna Popiełuszko: Średnio się uczył, ale miał powołanie, chciał być księdzem. U mnie wszystkie dzieci były dobre, nikogo nie biłam. Ale też moje słowo było twarde: mówiłam „masz to robić i koniec”. Ja kupowałam to, co uważałam, że dla nich jest potrzebne. Zdanie rodziców było stałe. Dzieci u nas nie narzekały, że chciały coś innego. Bez wymówek przyjmowały to, co im dawaliśmy. Było posłuszeństwo w domu. W każdą niedzielę 5 kilometrów szliśmy do kościoła. On od Pierwszej Komunii św. był ministrantem. Odtąd jego miejsce było zawsze przy ołtarzu.

    Jak się zrodziło w nim powołanie?

    Najważniejsze, kiedy matka nosi dziecko pod sercem i prosi o tę łaskę, to dziecko pójdzie drogą z powołania.

    Czy ks. Jerzy często przyjeżdżał do rodzinnego domu?

    Przyjeżdżał na „dzień dobry” i „do widzenia”, bo wciąż z młodzieżą wyjeżdżał.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół