• facebook
  • rss
  • Z miłości do historii

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 47/2013

    dodane 21.11.2013 00:00

    Do Złoczowa na Ukrainie niedawno pojechały dary dla dzieci z polskich rodzin. W tych dniach jedzie tam delegacja płocczan, by zająć się sprawą zrujnowanej kapliczki na złoczowskim cmentarzu.

    Wszystko zaczęło się od nostalgicznej podróży do Złoczowa – miejsca dzieciństwa, płocczanina Tadeusza Taworskiego, o czym pisaliśmy niedawno w GN. Płocki społecznik, znany jako dawny dyrektor ogrodu zoologicznego, chce ratować piękną, ale bardzo zrujnowaną kapliczkę.

    Jak głoszą napisy na tablicach memoratywnych, są tam pochowani członkowie polskiej rodziny Wesołowskich. – Jedziemy, by zrobić wstępne rozpoznanie sytuacji. Chcemy przede wszystkim jakoś zabezpieczyć tę kapliczkę na zimę. Może uda nam się spotkać z burmistrzem Złoczowa – mówił w poprzednim tygodniu Tadeusz Taworski. Przedsięwzięcie jest organizowane wspólnie z nowo powstałym w Płocku Stowarzyszeniem Historycznym im. 11. Grupy Operacyjnej NSZ, w której działał Wiktor Stryjewski, pseud. Cacko, jeden z żołnierzy wyklętych. Niedawno na Wschód pojechały dary dla dzieci, zbierane w siedzibie płockiego Antykwariatu Literackiego. Były to przede wszystkim zabawki i przybory szkolne oraz artykuły higieniczne. Duża część darów, w tym pluszowe przytulanki, pochodziła od jednej fundatorki – lekarki Ewy M. Grott z Niemiec. Do Złoczowa dary trafiły przez Lwów, a zwiozła je tam grupa młodzieży z LO im. W. Jagiełły, która pojechała wraz Jackiem Pawłowiczem, historykiem pracującym w IPN.

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI: DZIECI, ZŁOCZÓW

    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół