• facebook
  • rss
  • Ludowość rozpoznana

    am

    dodane 08.11.2013 00:53

    Kiedyś jego sztuka budziła wiele kontrowersji. Potem przyszło uznanie i nagroda im. Oskara Kolberga. O twórczości ludowego twórcy Stanisława Koguciuka powstała książka, której promocja odbyła się podczas spotkania z cyklu Konfrontacje Antropologiczne w Spichlerzu.

      Karty z portretami Stanisława Koguciuka, pochodzące z publikacji promowanej w czasie spotkania
    Agnieszka Małecka/GN
    Jakie jest kryterium „ludowości”, czy sztuka ludowa nadal istnieje, czy jest już tylko mistyfikacją – o tym m.in. dyskutowano podczas środowego spotkania w płockim Spichlerzu. Do panelu zostali zaproszeni etnolog i historyk sztuki Aleksander Błachowski, antropolog Ewa Klekot i Zbigniew Benedyktynowicz, antropolog kultury, redaktor naczelny czasopisma "Konteksty".

     – Dla mnie ludowe jest to, co rzeczywiście wykonał ludowy twórca – mówił dr Błachowski. Zdaniem dr. Ewy Klekot innym kryterium może być odbiorca. – „Ludowość” to zjawisko, którego inicjatywa stoi po stronie miasta i jest dialogiem miasta ze wsią, w której wieś odpowiada w bardzo ciekawy sposób.

    Z kolei dr Zbigniew Benedyktynowicz przekonywał, że trzeba powiększać przestrzeń dialogu i nie bać się konfrontować sztuki wysokiej, profesjonalnej z ludową. Zauważył, że obszar takiego dialogu ma charakter dynamiczny i sprawia, że przestajemy być więźniami kategorii sztuka „ludowa”, „neoludowa”, czy „współczesna”. – Taka klasyfikacja jest pożyteczna, ale istotą jest to, by zajmować się czymś, co jest żywe – zauważył.

    - Trzeba odsiewać ziarno od plew, zawsze będzie coś obok sztuki, co będzie ją udawało. Trzeba wzmóc edukację społeczeństwa. Poprzez poznanie tych wartości, jako innych i jako wzbogacających całość narodu, bo naród składa się z różnych warstw społecznych – przekonywał dr Błachowski.

    Punktem wyjścia dyskusji była prezentacja książki „Humorem malowany świat Stanisława Koguciuka", przygotowanej przez pracowników Muzeum Mazowieckiego, Magdalenę Lica-Kaczan i Grzegorza Piaskowskiego.

      Paneliści szukali odpowiedzi na m.in na pytanie, czym jest ludowość
    Agnieszka Małecka/GN
    - Sztuka pana Stanisława budziła wiele kontrowersji. Zanim został przyjęty do Stowarzyszenia Twórców Ludowych, jego obrazy były nazywane „bohomazami”. W którymś momencie jednak otrzymał legitymację, przyszło uznanie. Uważamy że bardzo późno, bo dopiero w tamtym roku, otrzymał też najważniejszą nagrodę dla twórcy ludowego, nagrodę im. Oskara Kolberga – przypomniała Magdalena Lica – Kaczan, wspominając, że to właśnie płockie Muzeum Mazowieckie poprzez zorganizowanie wystawy monograficznej tego artysty ludowego, przyczyniło się do tego uznania.

    W publikacji, dofinansowanej ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, znalazły się m.in. teksty prof. Andrzeja Bieńkowskiego, dzięki któremu rozpoczęły się kontakty płockich etnografów z Stanisławem Koguciukiem, biogram pana Stanisława, wykaz wystaw, fotografie archiwalne, korespondencja, i nowatorska formę prezentacji myśli artysty poprzez uzupełnienie ich portretami.

    - Wydaje się nam, że w tej twórczości pana Stanisława nie ma drugiego dna. To co myśli na temat swoich obrazów, przekazuje klientom. Niektóry zauważyli np. że jego obrazy są pogodne, i zaczęto snuć teorie na ten temat. A sam kwituje to w taki sposób: „Nie maluję deszczu na tych obrazach, bo bym zamazał sobie deszczem obraz” – opowiadała Magdalena Lica – Kaczan.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół