• facebook
  • rss
  • Belfer idzie na bezrobocie

    Agnieszka Kocznur


    |

    Gość Płocki 43/2013

    dodane 24.10.2013 00:00

    Dzień Edukacji Narodowej Już za nami, ale pytania o perspektywy pracy nauczycieli wciąż pozostają otwarte. – Nauczyciel to dziś niepewny zawód – mówią ci, którzy tę profesję uprawiają.


    Początek roku szkolnego i akademickiego to uroczysty czas dla uczniów oraz pedagogów. Jednak po podniosłych chwilach wróciła szara rzeczywistość. Z nowym rokiem szkolnym w całym kraju pracę straciło około 7 tys. nauczycieli. Tylko na Mazowszu zwolnionych zostało tysiąc z nich, w Płocku – prawie 40. – Mamy za małe nakłady na oświatę, a największą bolączką jest to, że wiele samorządów ją lekceważy – mówią nauczyciele. 


    Kto jest winny? 


    Obecnie bywa tak, że dyrektor szkoły musi zwolnić nauczycieli, bo zmniejsza się liczba oddziałów albo szkoła jest likwidowana. Jak podaje MEN, zwolnienia i poważne ograniczenia nauczycielskiego pensum to m.in. konsekwencja niżu demograficznego, który widoczny jest przede wszystkim w gimnazjach. 
Członkowie oświatowej „Solidarności” w Płocku uważają, że kryzys demograficzny i gospodarczy wykorzystywany jest przez rządzących do ograniczania nakładów na oświatę i naukę, a nawet do likwidowania szkół. Zdaniem członków oświatowej „S” obecną sytuację można uzdrowić poprzez tworzenie mniej licznych klas, lepszych warunków nauki i organizowanie dodatkowych zajęć.
W Płońsku sytuacja na razie nie jest tragiczna. W tym powiecie zamknięto jedną szkołę. Szczęśliwie trzy nauczycielki znalazły zatrudnienie, a dwie odeszły na emeryturę. Bez pracy został jeden pedagog. Ale nauczyciele coraz bardziej boją się, że będą pracować w niepełnym wymiarze godzin albo pracę stracą. – Państwo zepchnęło obowiązek utrzymania oświaty na samorządy, natomiast nie dało na to pieniędzy. Część subwencji przekazywana samorządom nie wystarcza nawet na pensje pracowników – mówi Maria Trębska, prezes płońskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Nauczyciel nie może także nadążyć za zmianami, które następują, bo co kadencję mamy nowego ministra, który ma reformatorskie pomysły. My ciągle musimy się dostosowywać, a brak nam zasadniczej ciągłości – przekonuje.
Zastanawia się, dlaczego mimo nadchodzącej fali zwolnień masa młodych ludzi idzie na studia pedagogiczne. 
A znawcy rynku pracy ostrzegają: w Polsce kształcimy zbyt wielu studentów na kierunkach pedagogicznych. Większość z nich musi mieć świadomość, że po ukończeniu studiów z pewnością nie dostanie pracy w zawodzie. 


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół