• facebook
  • rss
  • Do Skępego? 
Za krzyżami
i figurami
Maryi!

    ks. Włodzimierz Piętka


    |

    Gość Płocki 37/2013

    dodane 12.09.2013 00:00

    Wiara. Tu nie chodzi o mapy ani najszybsze drogi, aby dostać się do sanktuarium
oo. bernardynów. Włączmy inny GPS,
który przez świadectwa, pobożne pamiątki i znaki zaprowadzi nas do pięknej Maryi.


    Kilka tysięcy osób z Płocka, Gostynina, Dobrzynia, Sierpca, Rypina i z całej zachodniej części naszej diecezji przez kilka dni września przeszło przez wiekowy, pielgrzymkowy szlak. Odpust na Narodzenie Matki Bożej jest szczytem pielgrzymkowym w naszej diecezji, a tradycja pielgrzymek do Skępego sięga kilku wieków wstecz. W tym roku np. Gostynin pielgrzymował do Skępego 404. raz, Sierpc – 393. Płock – 162. Rypin – 153. Jest też wiele innych kompanii parafialnych, które od niepamiętnych czasów idą pieszo do Skępego. Jednym słowem: drogami od Rypina, Ligowa i Lipna szły 7 września kompanie jedna za drugą – to był niesamowity widok – skępski szczyt Roku Wiary.


    Szlak pątnika


    Jeśli dziś wraca do łask Szlak św. Jakuba, który biegnie również przez naszą diecezję, to o wiele bogatszy i żywszy jest „szlak skępski”. Znają go dobrze nasi pielgrzymi. 
– Od dziecka chodzę do Skępego. Już nie liczę, ile razy tam byłam. Dawniej ta pielgrzymka bardziej przypominała procesję, bo nieśliśmy wiele sztandarów i figur. A dlaczego tam idę? Bo bardzo mnie ciągnie do tej Maryi – mówi wzruszona pani Elżbieta z Rypina. – Pierwszy raz poszłam na pielgrzymkę, aby prosić o dobrego męża. Pan Bóg mnie wysłuchał, bo mam bardzo dobrego małżonka. Pamiętam, że dawniej na pielgrzymce było więcej modlitwy. Dziś jest dużo młodzieży i dlatego więcej się śpiewa. Ja tu przychodzę do Mamy, bo kiedy byłam mała, zmarła moja mama. Dlatego Jej się wtedy zawierzyłam i do Niej wciąż przychodzę – powiedziała „Gościowi Płockiemu” Hanna Wierzbowska z Sierpca. 
Żywemu świadectwu pątników towarzyszą znaki. Najbardziej charakterystyczne to wiekowe feretrony z figurą Matki Bożej Skępskiej, które przez całą drogę niosą pielgrzymi. 
Szczególną historię ma figura z Gostynina. „Odnaleziono ją zniszczoną, brudną, w śmietniku w czasie okupacji bądź zaraz po wojnie. Prac konserwatorskich podjął się jej wytrwały pielgrzym, Tomasz Kubik. Pracował nad nią kilka lat, uzupełniając braki. Figurka nie miała korony, rąk, była poobtłukiwana – tylko twarz Matki Bożej była nienaruszona – piękna, taka, jaką wyrzeźbił nieznany artysta i bardzo podobna do oryginału w skępskim sanktuarium – wspomina Danuta Majewska. Po zakończeniu prac [Tomasz Kubik – przyp. red.] oddał figurę do kościoła. I tak nieprzerwanie od wielu lat wędruje Maryja z pielgrzymami z wyjątkiem lat, gdy pielgrzymki były zabronione. W 2006 r. figurka została oddana do renowacji – czytamy w kronice gostynińskiej pielgrzymki.
Płockiej kompanii towarzyszy również charakterystyczny bęben, którego odgłos wyznacza rytm pielgrzymki. Jest wreszcie niezliczona liczba przydrożnych figur Maryi i krzyży, które mijają poszczególne kompanie. Niektóre z nich stoją w lesie i dokładnie pokazują, którędy idą pielgrzymi. Specjalnie na skępską pielgrzymkę zostały pięknie ubrane i ukwiecone. Tak było np. w Płocku i Rogowie.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół