• facebook
  • rss
  • Podróż życia

    Agnieszka Kocznur,
Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 33/2013

    dodane 15.08.2013 00:00

    Do Polski wrócili lekko zziębnięci z powodu nietypowej aury w Brazylii, ale za to z gorącymi sercami. W Światowych Dniach Młodzieży uczestniczyło 14 osób z naszej diecezji.


    Dzień po zakończeniu ŚDM w Rio de Janeiro telefony ich uczestników nadal milczały. Dla osób, które wyjechały na ŚDM za pośrednictwem Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży „Studnia” w Płocku, podróż do Brazylii miała jeszcze drugi kontekst – odwiedzili tam płockiego misjonarza, ks. Marka Figurskiego, któremu przekazali pieniądze, zebrane w ramach loterii na Polskiej Copacabanie. Niektórzy po prostu chcieli jeszcze trochę zostać w cieniu Chrystusa z Corcovado. Teraz pytamy ich o wrażenia.


    Drogowskaz wśród tłumów


    Do Rio udała się Ania Cukrowska z Rypina, która była bardzo zdeterminowana, aby znaleźć się na Światowych Dniach Młodzieży w Brazylii.
– Ten wyjazd był dla mnie spełnieniem marzeń. Gdy dwa lata temu byłam na ŚDM w Madrycie, postanowiłam zrobić wszystko, żeby znów wybrać się na to wyjątkowe spotkanie. Przez dwa lata zbierałam pieniądze i udało się – opowiada szesnastolatka.
Wspomina, że w Brazylii było zupełnie inaczej niż na ŚDM w Hiszpanii, ale także bardzo pozytywnie. – Słyszałam o gościnności Brazylijczyków, ale nie spodziewałam się, że ludzie są tam aż tak otwarci. Poznałam wspaniałą kulturę, kraj i na pewno nie mogę powiedzieć, żeby coś niemile mnie zaskoczyło, wręcz przeciwnie – było doskonale! Nawet jeśli coś szło nie tak, to miałam poczucie, że nie trzeba się martwić, bo na pewno ktoś pomoże, zawsze można było liczyć na radę czy pomoc. Rodziny, które nas przyjmowały, były bardzo serdeczne i niczego nam nie brakowało, a jeśli chodzi o jedzenie, to poczęstunków było aż za dużo! – śmieje się Ania.
Jak dodaje, ze spotkania z papieżem starała się wszystko zapamiętać, chłonąć jak najwięcej, ale – tak jak się obawiała – pewne rzeczy umknęły, ale najważniejszy wniosek w niej pozostał. – To taki ogólny drogowskaz na życie. Przede wszystkim chcę być dobrym człowiekiem, chcę pomagać innym i pamiętać o nich. To takie proste przesłanie, ale na co dzień bardzo ważne. Poza tym na ŚDM zrozumiałam, że muszę znaleźć mądry sposób, aby dobrze łączyć modlitwę i codzienność, aby znajdywać czas na to, co cenne. 
Na pytanie: czy wśród takich tłumów można się modlić? Odpowiada momentalnie: – Można nawet bardziej! Nikt nikogo nie rozpraszał, wokoło czuło się wielkie skupienie. Mieliśmy też duże szczęście, bo gdy staliśmy przy barierkach, raz udało nam się zobaczyć Franciszka. Przejeżdżał obok nas, był prawie na wyciągnięcie ręki. Papież mówił mądrze i zrozumiale, wyglądał bardzo zwyczajnie, tak jak w telewizji. Jestem szczęśliwa, że udało mi się być tak blisko niego i doświadczyć tak wielu emocji.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół