• facebook
  • rss
  • Od domków na drzewie do wiary

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 13/2013

    dodane 28.03.2013 00:00

    Jeśli dziecko szuka bandy, lepiej żeby trafiło do takiej, gdzie nauczy się dobrych rzeczy. Taką rolę chcą odgrywać zastępy, należące do Federacji Skautingu Europejskiego.

    Wsobotni poranek kilkunastu chłopców z Płońska i okolic, zamiast wypoczywać wygodnie przed ekranem telewizora albo surfować w internecie, zbiera się w salkach domu parafialnego u „św. Maksymiliana”. Pochyleni nad stołami, zajęci są dość nietypową czynnością – jak na współczesną młodzież męską – układają gałązki, z których tworzą wielkanocne palemki. Zamierzają je rozprowadzić w parafii, a za uzyskane pieniądze kupić drobny sprzęt, np. młotek, sznurek, saperki. Po co? Żeby przeżywać największą przygodę życia w 1. Płońskiej Drużynie Skautów Europy.

    Smak przygody

    – Każdy młody człowiek, szczególnie chłopak, potrzebuje swojej „bandy podwórkowej”, a tu ma szansę należeć do takiej grupy w pozytywnym wydaniu – wyjaśnia drużynowy Paweł Bałdyga. I faktycznie, gdyby tak wyglądały wszystkie młodzieżowe bandy, można by chodzić bezpiecznie po ulicach nawet nocą. Część tych chłopaków miała do czynienia z harcerstwem, bo istniała w Płońsku drużyna ZHR. Po jej rozwiązaniu nie chcieli pozostać bez niczego. Jak mówią chłopcy z zastępu „Orzeł”, harcerstwo to jest przygoda i jak się ją zaczyna w wieku 12–13 lat, to trwa do końca życia. – To wychowanie młodych przez młodych. Jedna osoba tłumaczy reszcie, i wtedy reszta też się uczy – przypomina znaną zasadę brat Pawła, Janek Bałdyga, który stoi na czele drugiego zastępu. Nawet na spotkaniu przy robieniu palm wielkanocnych można zobaczyć, jak jest wdrażana w życie. Zapytani, co im się podoba w Skautach Europy, wymieniają szybko: przede wszystkim obozy, gry, zabawy, nauka różnych umiejętności, np…gotowania. Twierdzą, że do tego nie można zachęcać słowami, bo tę przygodę trzeba przeżyć; trzeba posmakować chodzenia po lesie, budowania sobie miejsca do spania, przygotowywania obiadu z darów lasu. Brzmi to nieco ekstremalnie, ale drużynowy zapewnia, że w formacji SE wszystko dzieje się zgodnie z rozsądkiem i bezpieczeństwem. Chodzi tu przede wszystkim o naukę różnych umiejętności, przełamywanie lęków i budowanie charakterów. Harcerz, który wyjedzie na skautowski obóz, ma szansę powalczyć np. ze swoim lękiem przed ciemnością czy wysokością. Chłopcy z płońskiej drużyny chwalą obozy także za doświadczenie wspólnoty i świetną zabawę. W ogóle bez takich wyjazdów, to nie jest to…

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół