• facebook
  • rss
  • Bar życzliwej posługi

    Agnieszka Kocznur

    |

    Gość Płocki 04/2013

    dodane 24.01.2013 00:00

    Społeczeństwo. W płockim barze „Tumska” można dobrze i tanio zjeść. Mało kto wie, że te smaczne dania przygotowują i podają osoby niepełnosprawne.

    W Polsce żyje ok. 5,5 mln osób niepełnosprawnych. Cier pią głównie przez schorzenia układu krążenia, narządów ruchu i neurologiczne. Większość z nich nie ma szans na zatrudnienie. A w Płocku kilkadziesiąt osób z orzeczoną niepełnosprawnością dostało pracę w barze mlecznym – pierwszym w mieście zakładzie aktywizacji zawodowej.

    Ona chce walczyć

    – Dostałam wezwanie z urzędu pracy, aby zgłosić się na rozmowę. Poszłam, po badaniach lekarskich podpisałam umowę i pracuję od listopada – mówi Paulina z Płocka, 20-letnia, atrakcyjna blondynka. Gdy miała 17 lat zaczęła się odchudzać, aż po pewnym czasie poważnie zachorowała na bulimię. Zaczęły się wymioty, wyczerpanie organizmu i półroczny pobyt w szpitalu. – Od tego czasu raz jest ze mną lepiej, raz gorzej, ale tak do końca, to nigdy już nie będzie dobrze. Od wyjścia ze szpitala miałam już kilka ciężkich nawrotów choroby – wspomina. Nie widać po niej niepełnosprawności, ale jej problemy wciąż wracają. Pojawia się pokusa, żeby schudnąć kilka kilo, wtedy bywa ciężko, ale cały czas jest pod kontrolą psychiatry więc walczy i nie poddaje się. – Gdy miałam 15 lat, czytałam w gazetach, że są gwiazdy, które cierpią na bulimię, ale nigdy nie przypuszczałam, że sama na tę chorobę zachoruję – tłumaczy. Od listopada pracuje w barze, w którym zatrudnione są takie osoby jak ona – z różnymi dolegliwościami. Paulina serwuje klientom gotowe dania. – Praca w barze daje mi siłę. To moja odskocznia od choroby. Czuję, że mam po co żyć, że jestem potrzebna – dodaje. Pan Darek jest po przeszczepie nerki. Pracuje w kuchni, przygotowuje posiłki. Wcześniej przez długie lata pracował w Petrochemii i marzy, że jeszcze kiedyś wróci do zawodu chemika. Chociaż dziś maksymalnie może podnieść do 3 kg. Do pracy dojeżdża codziennie 30 km, ale nie narzeka. Z uśmiechem mówi o tym, że obecne zajęcie pcha go do kolejnego celu i mobilizuje. Ważne jest także to, że zarabia. Jego żona akurat straciła pracę i potrzebny jest każdy grosz.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół