• facebook
  • rss
  • Baśka Murmańska

    Ks. Radek Dąbrowski

    |

    Gość Płocki 01/2013

    dodane 03.01.2013 00:00

    Ten żołnierz był na żołdzie polskiej armii, choć zamiast zielonego szynela z upodobaniem nosił białe futro, a nad tradycyjną grochówkę przedkładał surowe mięso. Mimo to bojowej postawy gratulował mu sam Piłsudski.

    Prawie każdy słyszał o zwierzętach walczących w szeregach armii różnych wojsk i frontów. Człowiekowi pomagały gołębie jako niezawodni łącznicy. Podczas bitwy rozkazy przenosiły odważne i sprytne psy meldunkowe, a kanarki alarmowały o ataku gazowym. Niejeden z czytelników wspomni też o dzielnym szeregowcu Wojtku, który będąc zwykłym niedźwiedziem brunatnym, z wielką wprawą dostarczał amunicję żołnierzom II korpusu w bitwie pod Monte Cassino. Wojtek nie był jedynym niedźwiedzim żołnierzem. W Wojsku Polskim na długo przed nim służyła biała niedźwiedzica polarna. Wojenna zawierucha poprowadziła ją od Archangielska do Twierdzy Modlin.

    Przez maskotkę do serca

    Był rok 1918 lub początek 1919. Przyszły żołnierz Wojska Polskiego urodził się prawdopodobnie gdzieś na dryfującym polu lodowym na Oceanie Arktycznym. Mały polarny niedźwiadek wkrótce wpadł jednak w sidła myśliwych, którzy postanowili sprzedać go na targu w Archangielsku. W Rosji trwała wówczas wojna domowa. Alianci sformowali wtedy Legion Słowiańsko-Brytyjski, który miał wspierać wojska walczące z bolszewikami. Wśród tego kontyngentu byli też żołnierze polscy, których z racji frontowego przydziału na daleką północ zaczęto nazywać murmańczykami. Jeden z tych żołnierzy walczył nie tylko na wojennym froncie, ale i o względy płci pięknej. Żeby zaimponować pannie swoich marzeń, kupił na targu w Archangielsku wspomnianego już małego polarnego misia. Odtąd w konkurencji do ręki dziewczyny nie miał równych, bo niedźwiadek wzbudzał wielki zachwyt wybranki, a kontrkandydaci najczęściej uciekali z poszarpaną odzieżą. Serce panny wydawało się już zdobyte, gdy wojowniczy niedźwiedź wdał się wkrótce w bijatykę z psem angielskiego dowódcy wojsk okręgu murmańskiego. Pies odniósł poważne obrażenia. Jego wpływowy pan posłał naszego żołnierza za kratki i odebrał mu niesforne zwierzę. Miś trafił do batalionu wojsk polskich w Murmańsku, gdzie zaopiekował się nim kapral Smorogoński. Ten podjął się tresury, jak się wtedy okazało, niedźwiedzicy, i nadał misiowi imię Baśka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół