• facebook
  • rss
  • Zdjęcia, które zniknęły

    Dawid Turowiecki

    |

    Gość Płocki 51-52/2012

    dodane 20.12.2012 00:00

    Antyaborcyjna wystawa „Wybierz życie” miała być na rynku 11 dni. Rankiem dnia drugiego nie było już po niej śladu. Organizatorzy ekspozycji mówią o skandalu, a urzędnicy z ratusza przekonują, że wystawa spełniła już swoją edukacyjną misję.

    Fundacja PRO – Prawo do Życia ma już za sobą prawie 300 takich wystaw w całym kraju. Padały pod jej adresem m.in. oskarżenia o wywołanie zgorszenia społecznego. W Płońsku również nie obeszło się bez kontrowersji, czego efektem było zwołanie konferencji prasowej z udziałem władz miasta i reprezentantów stowarzyszenia broniącego nienarodzonych dzieci.

    Ze strony fundacji organizacją wystawy zajął się płońszczanin Artur Kuciński, który wybrał rynek jako miejsce prezentacji wielkoformatowych zdjęć potępiających aborcję. Miał on ustną zgodę z ratusza na zainstalowanie ekspozycji w dogodnym terminie. Czekał tylko na oficjalne pismo z pozwoleniem zajęcia pasa ruchu drogowego. Wystawa stanęła 6 grudnia po południu, a w piątek rano Kuciński usłyszał, że zgody jednak nie dostanie, więc musi zdemontować prezentację.

    – W związku z licznymi telefonami oburzonych rodziców zmuszeni byliśmy zamknąć wystawę, która spełniła już swoją informacyjno-edukacyjną rolę dla młodzieży i dorosłych – uważa Teresa Kozera, wiceburmistrz Płońska, podkreślając, że w tym samym dniu z okazji mikołajek w centrum miasta dla najmłodszych płońszczan rozbłysły przedświąteczne iluminacje.

    – Pani staje się cenzorem debaty publicznej. Kto daje pani prawo, aby decydować, jak długo ma być prezentowana nasza wystawa? – ripostował Mariusz Dzierżawski, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”, członek rady Fundacji PRO – Prawo do Życia, organizator wystaw „Wybierz życie”.

    – Te ekspozycje organizowane są po to, aby mówić w imieniu tych, którzy sami nie mogą mówić i wołać o litość. Pan Artur staje w ich obronie, a inni ludzie starają się ich zakneblować. Organizatorzy twierdzą, że miasto po prostu wystraszyło się ekspozycji. – To co więc świętujemy? – zwracał się do wiceburmistrz Artur Kuciński. – Być może święto choinki, bombki, zakupów? – dodawał pełen emocji. Kuciński przypomniał także o podobnej wystawie, która wiosną stanęła w kościele parafii św. Maksymiliana Kolbego, tyle że obrazy były w mniejszym formacie.

    – Czy wówczas były jakieś skargi od rodziców? – pytał proboszcza obecnego na spotkaniu. – Nikt nic nie zgłaszał – odparł ks. kan. Zbigniew Sajewski, który w rozmowie z nami przyznał, że rynek miasta to najlepsze miejsce na ten odważny krzyk obrońców życia. Przysłuchujący się debacie jeden z płońszczan, który jest ojcem dwojga adoptowanych dzieci, opowiedział, jak jego wówczas 8-letni syn zobaczył film pokazujący aborcję.

    – Po ponad dwóch godzinach wyszedł ze swojego pokoju i powiedział: „Od tej chwili będę dziękował Bogu, że nie skończyłem, jak to dziecko”. Do dzisiaj w modlitwach dziękuje on Bogu za biologiczną matkę – dawał osobiste świadectwo mieszkaniec Płońska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół