• facebook
  • rss
  • Ten film się nie kończy

    Marek Szyperski

    |

    Gość Płocki 50/2012

    dodane 13.12.2012 00:00

    Przetrwało carat, II Rzeczpospolitą, niemieckie okupacje, komunizm i groźbę likwidacji na początku lat 90. ubiegłego wieku. Dziś, gdy weszło w epokę cyfryzacji i techniki 3D, znów przyciąga ludzi.

    Był rok 1912: zaledwie 17 lat wcześniej słynni bracia Lumière zaprezentowali pierwszy film. Wtedy w Ciechanowie ziemianin Marceli Skalski postanowił uruchomić kino. Wykorzystał do tego dom parafialny przy farze, bo projektanci tej budowli jakby przewidzieli rozwój wypadków. „Salę zbudowano już z myślą o kinematografii – miała kabinę do ustawienia i obsługi aparatu oraz otwór między kabiną a salą do rzucania na ekran obrazów” – pisze Ewa Krysiewicz w okolicznościowej pracy „100 lat kina w Ciechanowie”. „Na zewnątrz budynku, na wysokości pierwszego piętra, umieszczono olbrzymi, dwumetrowy szyld w kształcie kwadratu, z obrazem pustynnej oazy”. I taką właśnie nazwę nosiło pierwsze ciechanowskie kino – „Iluzjon Oaza”.

    Kino ośmiu imion

    Ponieważ miasto nie posiadało jeszcze własnej elektrowni, prąd do pierwszego kina dostarczała parowa lokomobila ustawiona od strony Farskiej Góry. W repertuarze „Oazy” znajdowały się przede wszystkim filmy niemieckie i francuskie, a ciechanowskim kinomanom najbardziej podobały się komedie z niemieckim komikiem Maksem Linderem w roli głównej. Od 1916 do1918 roku działało w Ciechanowie kolejne kino – „Apollo”. Po 1918 przekształcono je na Kino-Teatr „Polonia”. Istniało do 1920 r. Po roku przerwy kino wróciło do „Katolika”. Tym razem jako „Era”. I miało konkurenta – kolejną „Polonię”. Tu już rywalizacja o widza była bardzo zacięta i „Era” szybko spasowała. Kres istnieniu „Polonii” położył dopiero wybuch II wojny światowej. Gdy Niemcy zajęli budynek kina „Nysa” przy placu Kościuszki, stworzyli z niego trzecie pod względem nowoczesności kino w Prusach Wschodnich – po podobnych w Królewcu i Olsztynie. Jednocześnie – przez pięć lat – jako „Lightspielhaus” – stało się ono ośrodkiem szerzenia kultury niemieckiej.

    Po 1945 r. kino „wróciło” do Polski, najpierw jako „Nissa”, później – „Nysa”. Prowadzone przez związki zawodowe, jako pierwszy film po wojnie kino wyświetlało – według ówczesnego kinooperatora Tadeusza Godlewskiego – „Zakazane piosenki”. „Nysę” zamknięto 31 grudnia 1973 r. Drugim związkowym kinem był „Promień” – w dzielnicy Bloki, tuż przy dworcu kolejowym. „Nieduża sala widowiskowa liczyła 120 miejsc” – pisze Ewa Krysiewicz. – „Było to kino trzeciej kategorii, więc i repertuar przeważnie ograny. Widzowie przychodzili różni, czasem bywało niebezpiecznie i można było oberwać w głowę butelką”. „Promień” zamknięto w 1974 r. W przeciwieństwie do „Nysy”, w której miejscu stoi dziś mieszkalny blok, drewniany budynek przy dworcu PKP wciąż służy ciechanowianom. Trzecie i dziś jedyne kino w Ciechanowie – „Łydynia” powstało w 1966 r., w nowym gmachu Powiatowego Domu Kultury przy ul. Strażackiej. Pierwszy seans odbył się w święto Polski Ludowej – 22 lipca tegoż roku, a widzowie obejrzeli głośny film Jerzego Kawalerowicza „Faraon”. Kolejny zakręt dziejowy, w 1990 roku, o mały włos nie okazał się dla placówki śmiertelny, bo groziło jej zamknięcie. Od kolejnej reformy, tym razem powiatowej, kino „Łydynia” działa w strukturze Powiatowego Centrum Kultury i Sztuki. I to właśnie PCKiSz w ostatnie dni listopada zorganizowało Tydzień Filmowy, którego głównym punktem była uroczysta gala na stulecie kina.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół