• facebook
  • rss
  • Kluczem jest służba

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 48/2012

    dodane 29.11.2012 00:00

    Świeccy. Polak-katolik to wyświechtany frazes? Nieprawda. Oto dowód, że można przywrócić mu jego pełne i piękne znaczenie.

    Liczba pielgrzymek zorganizowanych przez Janusza Plewkę, prezesa serockiej Akcji Katolickiej, polonistę, dawniej dyrektora szkoły i radnego miasta, mówi sama za siebie. 71 wyjazdów w miejsca ważne dla naszej wiary i kultury. Do tego dochodzą jeszcze podróże z darami od serocczan dla Polaków na Kresach. Wszystko to zrodziło się z pasji społecznikowskiej. I wiary oraz wdzięczności za „drugie” życie po przebytych trzech zawałach. Pan Janusz pomyślał wtedy, że trzeba bardziej służyć innym ludziom i że każdy musi pozostawić po sobie ślad. W działalności koła AK w Serocku, którym kieruje, inicjatywy łączą w sobie to, co religijne, z życiem społecznym i patriotycznym. Jak mówi, bez wiary nic by się nie udało zdziałać.

    Zawsze dobry kierunek

    Ten ruch pielgrzymkowy, który pod szyldem Akcji Katolickiej rozwija się w Serocku i okolicach od 12 lat, to naprawdę fenomen. Najpierw były cztery wyjazdy, w 2010 roku – już dziewięć. Chętnych osób nie brakuje, i to raczej one motywują prezesa koła AK do organizowania kolejnych pielgrzymek. Co przyciąga ludzi? Może atmosfera, może to, że jest dużo wspólnego śpiewu, ale pewnie najbardziej staranny wybór trasy i miejsc. – Jeżdżę na te pielgrzymki jako duszpasterz, ale także i z potrzeby własnej, bo odwiedzaliśmy wiele ciekawych miejsc, w których nie miałem okazji być wcześniej. A uczestnicy tworzą taką dobrą, rozmodloną wspólnotę – mówi ks. Tadeusz Wołowiec, proboszcz z sąsiedniej parafii w Woli Kiełpińskiej. Co to za miejsca? To na przykład Chełm, Włodawa, Jabłeczna i Pratulin na Podlasiu, czy Kozłówka i Kazimierz Dolny w okolicach Lublina. Jedna z dłuższych, bo czterodniowych pielgrzymek prowadziła przez Kraków, Łagiewniki, Wieliczkę, Zakopane, Ludźmierz, Maków Podhalański na Słowację. Zwykle też pielgrzymki te łączą się z jakimś tematem – śladami męczeńskiej śmierci patrona Serocka, św. Wojciecha, śladami św. s. Faustyny, Prymasa Tysiąclecia, czy w intencji beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki. Czerwiec zawsze zarezerwowany jest na Częstochowę, bo tam odbywa się rokrocznie ogólnopolskie spotkanie członków Akcji. Jednak bez względu na kierunek zawsze celem ma być ośrodek kultu albo miejsce znaczące dla naszej kultury i historii. Pan Janusz wyjeździł już z pielgrzymami tysiące kilometrów na Kresy, szczególnie w rejon wileński. – Podczas wycieczek na Litwę zwykle zwiedzanie obejmuje Wilno, Kowno i Troki. Na naszych pielgrzymkach jeździmy także do miejsc równie ważnych dla nas, Polaków, ale niestety zapomnianych. W 2010 roku na Litwie zaczęliśmy od Ponar, ośrodka zagłady, który jest takim drugim Katyniem, bo zginęło tam między innymi ponad 20 tysięcy Polaków: żołnierzy Armii Krajowej i przedstawicieli inteligencji – wspomina. Ze wzruszeniem odnotowuje fakt, że w jednej z pielgrzymek na Kresy uczestniczyła Barbara Grzegorzewska-Szeligiewicz, siostrzenica znanej pedagog Marii Grzegorzewskiej, dawna sanitariuszka z powstania warszawskiego, lekarz, rodowita wilnianka, której udało się na krótko przed śmiercią zobaczyć stary, rodzinny dom, który już nie istnieje.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół