• facebook
  • rss
  • „Oszukują” z miłości

    Agnieszka Kocznur

    |

    Gość Płocki 47/2012

    dodane 22.11.2012 00:00

    – Gdybym ciężko zachorował i miał leżeć gdzieś w domu czy w szpitalu, bez wahania wybrałbym hospicjum – mówi ks. Jerzy Godleś, kapelan takiego ośrodka płockiego Caritas.

    Gdy medycyna nie może już nic zrobić, wtedy pacjentowi zostaje hospicjum. Jego personel zaopiekuje się chorym, ulży w cierpieniu i, co najważniejsze, stale będzie przy pacjencie. – Istnieje błędne przekonanie i krzywdząca opinia, że jeśli oddam kogoś do hospicjum, to on zaraz umrze, że hospicjum to takie pozbycie się ojca czy matki. A to przede wszystkim dobra i porządna opieka nad chorym. Tu nikt nie umiera sam – mówi ks. Jerzy Godleś.

    Urodziny w hospicjum

    21 lat miał najmłodszy pacjent, który przebywał w pułtuskim hospicjum Caritas. Chłopak trafił do placówki wiosną kilka lat temu. Jego stan był bardzo ciężki. Rodzice trwali przy nim na zmianę, prawie zamieszkali w trójkę w hospicjum. Zbliżały się urodziny chłopca, więc personel placówki razem z najbliższymi musiał stanąć na wysokości zadania. Wszystko się udało i wspólnie przeżywali to święto. Pojawił się wtedy w hospicjum pies, wymarzony prezent młodego pacjenta. Zamieszkał w ośrodku i już został przy chłopaku do końca. Personel hospicjum takich historii nie zapomina. – Z różnymi ludźmi mamy do czynienia. Jedni potrzebują wsparcia, a drudzy odchodzą w milczeniu – mówi Anna Łach, kierownik hospicjum Caritas w Pułtusku. – Zdarzają się tacy pacjenci, którzy nie są świadomi swojej choroby, bo albo są w fazie zaprzeczenia, albo rodziny zabiegają o to, by nie informować pacjentów o ich stanie zdrowia. Nam nie wolno kryć prawdy, więc musimy wtedy odpowiadać wymijająco. Ale bardzo często rodzinie się wydaje, że chory nie wie, w jakim jest stanie, gdy tymczasem on wie więcej, niż myślą jego bliscy. Jesteśmy świadkami, jak oni z miłości się oszukują nawzajem – dodaje. Nie zawsze przy chorym jest rodzina, ale kapelan, siostra, pielęgniarki są do samego końca. Dla pacjentów najważniejsza jest obecność drugiego człowieka. – Staram się rozmawiać z nimi o życiu, pogodzie, samopoczuciu, takich zwykłych sprawach, nie o śmierci. Oni doskonale czują, że odchodzą, a z naszej strony powinni czuć miłość, dobroć i ciepło, bo to jest najważniejsze – mówi kapelan hospicjum w Płocku.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół