• facebook
  • rss
  • Sanktuarium cieszy oko

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 41/2012

    dodane 11.10.2012 00:00

    Przez lata raczej straszył strzępami odpadającego tynku, ale teraz ten jeden z cenniejszych obiektów naszej diecezji odzyskuje dawno niewidzianą świetność.

    Kiedy w ubiegłym roku zaglądaliśmy do sanktuarium św. Antoniego, było tak: unikatowy wystrój wnętrza w stylu „płonące” rokoko, którego jeszcze nie naruszył w widoczny sposób ząb czasu i bardzo zniszczona elewacja całego kompleksu klasztornego. Teraz przy kościele w Ratowie czasem zatrzymują się samochody; ludzie są zaskoczeni zmianami, które dzieją się tu po latach totalnego zastoju. – Wydaje się, że złą passę tego miejsca przełamało wyniesienie kościoła do rangi sanktuarium diecezjalnego – mówi w rozmowie z GN jego rektor ks. Bogdan Pawłowski. Tu potrzebna była cierpliwość, pukanie do różnych instytucji i modlitwa.

    Odsłonięte tajemnice

    Prace idą pełną parą od czerwca i w listopadzie mają się zakończyć. Usunięto zniszczone tynki na kościele i położono nowe. Koszty takiego tynku na obiekcie zabytkowym, jak informuje ksiądz rektor, są kilkakrotnie wyższe od zwykłego. Materiał musiał być taki, by „przyjęła” go XVII-wieczna cegła. Nowa elewacja nie tylko podkreśliła bryłę świątyni. Prace przy niej wydobyły na światło dzienne to, co przez lata zamazały deszcze, śniegi i mrozy – na froncie kościoła odsłonięto datę: 1760. Remont obiektu i jego otoczenia powoli odsłania inne tajemnice. Ksiądz rektor pokazuje na przykład kamienną „ławeczkę św. Antoniego”, z którą związana jest jedna z ratowskich legend. Jeszcze do niedawna w tym miejscu była altanka; wokół krzewy wysokie na metr. W „nowej” bryle sanktuarium uwagę przykuwają także dachy nad bocznymi nawami połyskujące kolorem starego złota; na położenie takiej blachy miedzianej czeka także budynek klasztorny. To nie koniec zmian. – Niedawno znalazł się indywidualny sponsor, człowiek związany z Ratowem, który podjął się ufundowania sukienki do obrazu Maryi. Pierwotna sukienka została skradziona jakieś 8 lat temu, a nowa to dziś koszt rzędu kilkunastu tysięcy złotych – wyjaśnia ks. Bogdan. Dodatkowo sam obraz zostanie poddany renowacji i umieszczony w złotej ramie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół