• facebook
  • rss
  • Aż brakowało tchu…

    Dawid Turowiecki

    |

    Gość Płocki 32/2012

    dodane 09.08.2012 00:00

    Pierwszego sierpnia Płońsk przypominał trochę stolicę sprzed 68. laty. Pamięć historyczną ożywiła Jednostka Strzelecka 1006 „Strzelec”, która oddała dramaturgię tamtych bohaterskich, krwawych dni.

    Jak przyznają, z zamiarem zorganizowania powstańczej akcji nosili się od lat. Czegoś jednak zawsze brakowało. – Może trochę odwagi, może potrzebowaliśmy więcej czasu na skompletowanie niezbędnych rekwizytów – przyznaje chorąży „Strzelca” Sebastian Milewski, dowódca patrolu. Doświadczenie nabyte podczas kręcenia filmu Jerzego Hoffmana pt.: „Bitwa Warszawska 1920”, gdzie kilkunastoosobowa grupa strzelców wystąpiła w roli statystów, czy też udział w rekonstrukcji „Szarży Arcelińskiej”, musiało zaprocentować i utwierdzić ich w przekonaniu, że właśnie teraz nadszedł ten moment, kiedy zorganizują małą inscenizację wydarzeń z 1 sierpnia.

    Całość przygotowań do akcji dopełniło przeglądanie starych fotografii oraz wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego. Powstańczy oddział liczył 12 osób. Z niezwykłą starannością zadbali o każdy detal wojennego przedsięwzięcia. Ubrani w mundury wojskowe pochodzące z jednostki i odzież cywilną znalezioną na strychu, zaopatrzeni w niezbędne rekwizyty: biało-czerwone opaski, broń, skrzynie z amunicją, butelki z benzyną, granaty trzonkowe, nosze, plakaty z kotwicą Polski Walczącej i odezwą do narodu, przemierzali ulice Płońska, wykonując zlecone przez dowództwo zadania. Słońce grzało mocno, pot spływał im po skroniach, a zmęczenie coraz bardziej dawało się we znaki. Biegli jednak dalej, do figurki z krzyżem, gdzie miał miejsce okolicznościowy odczyt z biografią płońskich powstańców. Trochę oddechu złapali na dziedzińcu kościoła pw. św. Michała Archanioła. Tam też pomodlili się za ofiary zbrojnego zrywu przeciwko hitlerowskim okupantom. Czy osiągnęli zamierzony cel? – Chcieliśmy wyjść na ulicę i skłonić płońszczan do refleksji. Chyba się udało, bo mieszkańcy na nasz widok zatrzymywali się. Dziękowali za akcję, ściskając nam dłonie, machali w naszą stronę. To miłe gesty, które z pewnością wynagrodziły nam wielomiesięczne przygotowania do inscenizacji – podsumowywał chorąży Sebastian Milewski, dodając, że za rok „Strzelec” znów zorganizuje się na powstańczy sygnał, tym razem na dużo większą skalę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół