• facebook
  • rss
  • Oazo, wróć!

    Ks. Tomasz Opaliński

    |

    Gość Płocki 26/2012

    dodane 28.06.2012 00:00

    „Koinonia płocka” to pierwsze spotkanie proboszczów naszej diecezji, którzy mieli doświadczenie formacji Ruchu Światło–Życie i chcą nim służyć także w parafiach, w których duszpasterzują.

    Jeden ze starych oazowych dowcipów opowiada, jak to stary proboszcz, idąc w góry, spotkał siedzące na przydrożnym kamieniu dwie „oazówki” z gitarą. Po tradycyjnym „Szczęść Boże” duchowny zapragnął sprawdzić ich wiedzę religijną. – Dziewczęta, a znacie Dekalog? – zapytał. – Chyba nie, ale na wszelki wypadek niech ksiądz przegwiżdże, jak to leciało.

    Dowcip może nie najwyższych lotów, ale doskonale pokazuje, jak wielu ludzi wyobraża sobie formację oazową: gitara, świeczka, radosne śpiewy niewiele czasem mające wspólnego z głębszą wiarą i… brak jakiegokolwiek wpływu na życie. Gdybyśmy jednak tylko do tego sprowadzili Ruch Światło–Życie, to bylibyśmy podobni do ludzi, którzy miłość i małżeństwo sprowadzają do smętnych serenad, fałszowanych nocą pod oknem wybranki serca. – Nie mam lepszego doświadczenia z żadną inną wspólnotą, jeśli chodzi o formację, o program formacyjny, niż oaza, bo ona ma propozycję i dla dzieci, i dla młodzieży, i dla małżonków – dla Kościoła domowego szeroko rozumianego – i systemowo do wszystkich podchodzi. Dlatego chciałbym, aby oaza kwitła w naszej diecezji. Bardzo się przekonałem do oazy, gdy zacząłem sam prowadzić rekolekcje i wczytywać się w materiały. Nie znalazłem w żadnym innym ruchu czegoś bardziej sensownego, niż proponuje oaza – mówił ks. Jarosław Kamiński z Wydziału Duszpasterskiego Kurii Diecezjalnej Płockiej podczas spotkania „Koinonia płocka”. Zostało ono przygotowane na wzór ogólnopolskich spotkań księży proboszczów, które są organizowane od ponad 20 lat. Wielu mogłoby zapytać: czy takie spotkanie nie jest nieuprawnioną próbą „uoazowienia” duszpasterstwa, sprowadzenia go do metod jednego ruchu, podczas gdy rzeczywistość parafialna jest o wiele bogatsza? Byłoby tak, gdyby nie to, że Ruch Światło–Życie nie tylko od początku był tworzony w parafii i dla parafii, ale również dawał i daje Kościołowi zrozumienie posoborowej wizji wspólnoty parafialnej i praktyczne sposoby jej realizacji. „Odnowa soborowa tak długo będzie fikcją, jak długo nie zejdzie na płaszczyznę parafii, jak długo nie wypracujemy modelu posoborowego duszpasterstwa parafialnego. Coraz więcej trzeba sobie uświadamiać potrzebę takiego modelu. Pierwszym etapem zrealizowania go jest tworzenie małych wspólnot; nie obok parafii, nie poza parafią, lecz w jej ramach. Te małe wspólnoty są żywymi komórkami, które wszczepiamy w organizm parafialny” – pisał założyciel oaz, sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. Czym dzielili się uczestnicy „Koinonii płockiej”? Zarówno tym, czego doświadczyli na drodze formacji Ruchu Światło–Życie, jak i tym, w jaki sposób wpływa to teraz na ich duszpasterstwo w parafiach, których są proboszczami. Swoim doświadczeniem z trzech parafii, w których był proboszczem, dzielił się ks. Wiesław Gutowski, obecnie pracujący w płockiej farze. – Kiedy patrzę na Ruch Światło–Życie w moim życiu, to muszę powiedzieć, że to jest szczególne doświadczenie wiary, rozumienia Kościoła i pracy duszpasterskiej – zapewniał. – Moje życie kapłańskie i życie wiary jest w znacznej mierze uformowane przez Ruch Światło–Życie. Wiele zawdzięczam seminarium, ale myślałem, że jako ksiądz to ja będę innych ludzi uczył wiary. (…) Pamiętam do dziś rozmowę z jednym z uczestników jednej z oaz z mojej parafii, który opowiadał, jak przeżywał swoją oazę. (…) Wiele się nauczyłem i odkryłem od człowieka, którego, wydawało mi się, że to ja będę uczył wiary. Ks. Gutowski mówił także o tym, że właśnie w tym Ruchu odkrył piękno liturgii oraz obecność przy uczestnikach jako podstawową formę wychowawczą.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół